Polonia - Sandecja 2-1. Udana inauguracja walecznych bytomian!

17.03.2012
Polonia udanie rozpoczęła walkę o utrzymanie w I lidze. Bytomianie zagrali z Sandecją bardzo ambitnie i po raz drugi w tym sezonie pokonali drużynę z Nowego Sącza. Tym razem goli było jednak mniej niż jesienią.

Bohater
Ciężko wskazać jednego bohatera tego spotkania. Bardzo dobrze zagrali Martin Baran, Przemysław Szkatuła,  Marcin Cabaj, Hermes, Daniel Mąka..., ale na wyróżnienie zasługują także inni piłkarze Niebiesko-Czerwonych. Chwalimy zatem całą drużynę. Przede wszystkim za ambicję i wolę walki!

Wydarzenie
O ile pierwszą połowę należy zapisać na konto bytomian, o tyle od początku drugiej części gry przeważali goście. Bytomianie ambitnie walczyli jednak o każdy centymetr boiska, nie pozwalali Sandecji stworzyć groźniejszej sytuacji bramkowej i wciąż byli czujni. W końcu, w 59. minucie, miejscowi wyszli z podręcznikową kontrą. Akcję świetnym podaniem do Hermesa rozpoczął Szkatuła. Następnie pomocnik "pociągnął" z piłką kilkanaście metrów i będąc już w polu karnym - wyłożył piłkę Mące. Ten dopełnił formalności.

Rozczarowanie
Niepotrzebny faul Piotra Kulpaki, który dał Sandecji rzut karny. Strzelony gol dał gościom wiatr w żagle i przez to końcówka spotkania była bardzo nerwowa.

Co ciekawego

- W pierwszych minutach meczu kibice Polonii zaprezentowali okazałą oprawę mówiącą o tym, iż minęło 50 lat od czasu, gdy „Królowa Śląska” po raz drugi sięgnęła po mistrzostwo Polski.

- W pierwszych minutach spotkania przeważała Polonia, ale niewiele z tego wynikało. Gospodarze grali bardzo ambitnie i Sandecja momentami nie nadążała za bytomianami, stąd sporo ostrej gry. W 11. minucie doszło przez to do przepychanki pomiędzy zawodnikami obu drużyn.

- Pierwszy celny strzał na bramkę w tym meczu został oddany w 17 minucie... i od razu znalazł on drogę do siatki. Po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego wysoko w powietrze w polu karnym wzbił się Martin Baran. Obrońca ładnie strącił piłkę i nie dał szans Gerardowi Bieszczadowi.

- 10 minut po strzeleniu gola – Poloniści powinni byli podwoić swoje prowadzenie. Po dograniu Hermesa wyszli do sytuacji trzech na jednego, ale  Przemysław Trytko postanowił nie odgrywać piłki do kolegów i samemu oddać strzał. Była to jednak zła decyzja, gdyż nie trafił w bramkę. Goście odpowiedzieli groźnym strzałem zza pola karnego Kosiorowskiego. Cabaj był jednak czujny.

- Organizatorzy spotkania nie wpuścili na mecz kibiców GKS-u Tychy i Cracovii, sympatyzujących z fanami Sandecji, więc ci kilkukrotnie wznieśli okrzyk „piłka nożna dla kibiców”, a następnie, w ramach protestu, opuścili stadion.

- W 55. minucie spotkania mocny strzał zza pola karnego oddał Woźniak. Piłka ładnie "siadła" mu na nogę, ale przeszła nad poprzeczką bramki Polonii.

 - Sędzia momentami nie radził sobie z opanowaniem nerwów piłkarzy. W 67. minucie doszło do ponownych przepychanek na boisku... ale sędzia nie zareagował.

- W 73. Kulpaka sfaulował w polu karnym Kosiorowskiego. Sędzia momentalnie wskazał na 11. metr, a do futbolówki podszedł Arkadiusz Aleksander. Napastnik uderzył w środek bramki, strzał obronił Cabaj... ale dobitki już nie zdołał. Po golu Poloniści protestowali, iż padł on ze spalonego, ale sędzia pozostał niewzruszony,

- Dziewięć minut przed końcem presji nie wytrzymał Wojciech Wilczyński, który otrzymał drugą żółtą kartkę i Polonia musiała kończyć to spotkanie w osłabieniu.

- Dwie minuty przed końcem spotkania sytuację sam na sam z  Piotrem Kosiorowskim obronił Cabaj, który podczas interwencji ucierpiał.

- W tym spotkaniu padł rekord frekwencji przy Olimpijskiej w tym sezonie. Spotkanie obejrzało 2998 widzów.

autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również