Polonia przegra dziś z ŁKS-em, bo łodzianie tydzień temu dostali "lanie"?
W przeszłości bowiem, gdy ŁKS wysoko przegrywał - w następnej kolejce rehabilitował się i zazwyczaj wygrywał mecz, albo chociaż zgarniał punkt. 39 lat temu łodzianie przegrali ze Stalą Mielec 0-7. W kolejnym meczu zdołali jednak zwyciężyć, gdyż pokonali Gwardię Warszawa. Rok później ŁKS uległ bytomskim Szombierkom 2-5, a następnej kolejce ełkaesiacy zabrali punkty GKS-owi Tychy.
Z kolei wiosną 1979 ŁKS został rozbity przez Lecha Poznań. Porażkę 0-6 łodzianie zmazali jednak wygraną z Cracovią, aplikując swoim rywalom trzy gole. Dziś łodzianie przyjadą do Bytomia zmotywowani do powtórzenia takiego wyniku. - Mamy coś do udowodnienia. W Bytomiu musimy wreszcie pokazać, że potrafimy grać w piłkę! To nie będzie łatwy mecz, bo Polonia walczy o utrzymanie w lidze. Jednak patrząc trzeźwo na sytuację, nie spodziewamy się tak ciężkiego spotkania jak z Flotą Świnoujście, w końcu graliśmy z liderem. Nie lekceważymy przeciwnika, ale jesteśmy w dobrej myśli - mówi Dawid Serafiński.
Sobotnie starcie w Bytomiu będzie meczem dwukrotnych mistrzów Polski, którzy obecnie zajmują ostatnie i przedostatnie miejsce w "drabince" I ligi. - Polonię po prostu musimy pokonać, nie patrząc na ich miejsce w tabeli - mówi Paweł Kaczmarek. Z kolei bytomianie niechętnie zabierają głos przed tym spotkaniem. - Nie będziemy już nic mówić. Trzeba wyjść na boisko i po prostu w końcu mecz wygrać - mówi Jacek Trzeciak, dla którego to będzie debiut przed bytomską publicznością w roli trenera Polonii.
Sobota 13 października, godz. 19:45
Polonia Bytom - Łódzki KS