Polonia poświęca jeden dzień na stałe fragmenty. Efekty? Świetne!

19.09.2010
David Kobylik zaliczył trzecią asystę w drugim meczu! Polonia dzięki podaniom Czecha odniosła drugie zwycięstwo z rzędu. - Czas samemu trafić w końcu do siatki - uśmiechnął się 29-latek.
Kobylik staje się bezcennym człowiekiem w zespole Jurija Szatałowa, a wykonywane przez niego rzuty wolne i rożne znakiem rozpoznawczym zespołu z Bytomia. - Poświęcamy tym elementom jeden dzień w tygodniu. Wygląda to poprawnie, bo strzelamy gole. Będę jednak bardziej zadowolony, kiedy zaczniemy je zdobywać po akcjach z gry - stwierdził szkoleniowiec.

- I tak wczoraj było znacznie lepiej niż z Zagłębiem Lubin. Podawaliśmy częściej po ziemi, szukaliśmy gry kombinacyjnej. Sam czułem się znacznie lepiej - przyznał Kobylik, który przed meczem uskarżał się na problemy z kolanem. - Na szczęście ozdrowiałem - dodał . Dzięki temu zapisał kolejną asystę. - Piękne było to dośrodkowanie - chwalił Dariusz Jarecki, autor gola na wagę zwycięstwa.

Wcześniej z podań Kobylika skorzystali Szymon Sawala i Mariusz Ujek. - Każdy z tych zawodników ćwiczy podczas treningów egzekwowanie stałych fragmentów gry i strzela wtedy po kilka bramek. Cieszy, że się to przekłada na mecze ligowe. Przypomnę, że każdy z nich, to zawodnik pozyskany latem. Łącznie doszło aż dwanaście nowych twarzy. Sześciu piłkarzy z tego grona nie przepracowało okresu przygotowawczego. Dlatego potrzeba czasu, aby się należycie wkomponowali. Na przykład Kobylik, przyznaje, że jeszcze nie wie, komu może dograć piłkę "na dobieg", a komu "na ścianę". A to ważne, bo jest rozgrywającym - wskazał trener Szatałow.

Kibice Polonii i tak byli zbudowani tym, co w sobotę zobaczyli. Ich ulubieńcy w końcu zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony. - Nasi fani byli fantastyczni, dopingowali nas ze wszystkich sił. Czapki z głów przed nimi - chwalił Kobylik. A czy przy Olimpijskiej hucznie świętowali zwycięskie derby? - Gramy w środku tygodnia w Pucharze Polski. Dlatego będzie spokojnie... No dobra, może wypijemy po jednym piwku na dobranoc - uśmiechnął się Czech.
autor: Krzysztof Kubicki, Szymon Ziober

Przeczytaj również