Polonia pierwsza dotarła na zielone boiska w Turcji
31.01.2010
Bo pogoda w tym turystycznym mieście na Riwierze Tureckiej jest zupełnie nieodgadniona. Najpewniej to góry wpadające do morza sprawiają, że z minuty na minutę słońce zostaje kompletnie zakryte przez deszczowe chmury. Z ich powodu nie doszedł do skutku piątkowy sparing z Partizanem Belgrad. - Z powodu opadów boiska są w gorszym stanie. Jutro ma być już naprawdę ładnie. Wierzymy, że aura nie będzie sprawiała takich niespodzianek - mówi Edward Socha, organizator wyjazdu kilku śląskich klubów do Alanyi.
"Poloniści" dotarli do tego miasta jako pierwsi. Będą w nim przebywali przez trzy tygodnie. Aby urozmaicić ten czas, sztab szkoleniowy postanowił, że w trakcie pobytu... zostanie zmieniony hotel. - Jesteśmy profesjonalistami, więc wytrzymamy tyle czasu z dala od domu - zapewnia doświadczony Jacek Trzeciak. Podobnego zdania jest Wojciech Skaba. - Musimy się dobrze przygotować do wiosny. Za to nam płacą - wskazuje bramkarz zespołu z Bytomia.
Niemal codziennie Polonia trenuje dwa razy. Jurij Szatałow nie oszczędzał swoich piłkarzy aż do wczoraj, kiedy zarządził dzień wolnego. Sam wraz z pozostałymi członkami sztabu szkoleniowego zagrał w meczu towarzyskim z kilkoma miejscowymi Turkami. Polacy zmietli rywali z boiska. - Przestałem już liczyć bramki - uśmiechnął się Jerzy Szpernalowski. Kierownik naszej drużyny kilka razy wpisał się na listę strzelców. Wcześniej piłkarze postanowili go... wrzucić do morza, po zajęciach na plaży.
"Poloniści" dotarli do tego miasta jako pierwsi. Będą w nim przebywali przez trzy tygodnie. Aby urozmaicić ten czas, sztab szkoleniowy postanowił, że w trakcie pobytu... zostanie zmieniony hotel. - Jesteśmy profesjonalistami, więc wytrzymamy tyle czasu z dala od domu - zapewnia doświadczony Jacek Trzeciak. Podobnego zdania jest Wojciech Skaba. - Musimy się dobrze przygotować do wiosny. Za to nam płacą - wskazuje bramkarz zespołu z Bytomia.
Niemal codziennie Polonia trenuje dwa razy. Jurij Szatałow nie oszczędzał swoich piłkarzy aż do wczoraj, kiedy zarządził dzień wolnego. Sam wraz z pozostałymi członkami sztabu szkoleniowego zagrał w meczu towarzyskim z kilkoma miejscowymi Turkami. Polacy zmietli rywali z boiska. - Przestałem już liczyć bramki - uśmiechnął się Jerzy Szpernalowski. Kierownik naszej drużyny kilka razy wpisał się na listę strzelców. Wcześniej piłkarze postanowili go... wrzucić do morza, po zajęciach na plaży.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów