Polonia - Legia 1-0. Przełamali strzelecką niemoc i od razu wygrali

13.03.2010
Niespodzianka w Bytomiu! Polonia zakończyła serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa. I to w świetnym momencie, bo zwyciężając z Legią. Najpewniej zwolniła tym samym Jana Urbana.
Nie mieli prawa się nudzić kibice przy Olimpijskiej. Zobaczyli dobre, szybkie widowisko i akcje pod obiema bramkami. Lepiej rozpoczęła Legia. Miroslav Radović z kilku metrów spudłował, zaś Maciej Rybus musiał w myślach pochwalić Szymona Gąsińskiego. Rezerwowy bramkarz Polonii miał ręce pełne roboty. Fantastyczna była w szczególności jego parada po tym, jak Sebastian Szałachowski popisał się efektowną piętką.

Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić już za sprawą Macieja Bykowskiego. Doświadczony napastnik miał dwie szanse. Szczególnie żal mu będzie tej drugiej , bo kibice widzieli już piłkę w siatce. Później dwukrotnie pomylił się sędzia liniowy, dopatrując się spalonych w sytuacjach, w których nie było o tym mowy. Bytomianie mu to wybaczą, bo nie pomylił się kiedy świetnym podaniem z głębi pola uruchomiony został Marcin Radzewicz. Skrzydłowy stanął oko w oko z Janem Muchą i jeszcze wycofał piłkę do Marka Bażika, któremu pozostało dopełnić formalności. Zobacz tę bramkę >

- Wiedzieliśmy, że Polonia nastawi się na grę z kontry, a po takiej akcji w końcu straciliśmy gola - kręcił głową Tomasz Kiełbowicz. Cios zadziałał na gości, jak zimny prysznic. - Znowu zaczynamy grać dopiero po tym, jak rywal strzela nam bramkę. Nie tak to miało wyglądać - dodał obrońca Legii. Goście mieli kilka świetnych okazji, aby doprowadzić do remisu. Bartłomiej Grzelak dwukrotnie miał przed sobą jedynie Gąsińskiego. I za każdym razem pudłował. Za tym drugim trafił w słupek.

Mylić zaczął się też bramkarz Polonii, ale skórę uratowali mu koledzy. Najpierw miał wypiąstkować piłkę, a dał się uprzedzić Tomaszowi Jarzębowskiemu. Szczęście, że na linii bramkowej stał Jacek Kuranty. - Byłem w tym miejscu, w którym być powinienem - wzruszył ramionami defensywny pomocnik bytomian. W ostatnich minutach Gąsiński niepotrzebnie wyszedł do wrzutki, do której nie miał prawa dojść. Zostawił pustą bramkę. Rybus uderzył, lecz z asekuracją zdążył Lukas Killar.

- Wiedzieliśmy, że Legia nie jest w najwyższej formie i wykorzystaliśmy to. Po dwóch meczach bez strzelonego gola dzisiaj się ta sztuka wreszcie udała - cieszył się Kuranty.

Konferencja prasowa

Jan Urban (trener Legii): W pierwszej połowie było widać, że po porażce z Odrą Wodzisław został ślad. Polonia grała ostrożnie, używając swojej najgroźniejszej broni - szybkiego kontrataku. W drugiej połowie przyspieszyliśmy, graliśmy agresywnie, ale nie przełożyło się to niestety na wynik.

Jurij Szatałow (trener Polonii): Jest coraz lepiej. Poprzednie spotkania nie były złe, ale brakowało wykończenia akcji.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również