Polonia - Legia 0-1. Piłkarze Jana Urbana sami sobie winni...

26.11.2010
Po 30 latach Legia odczarowała stadion przy Olimpijskiej. Zawodnicy Polonii mogą sobie jednak pluć w brody, bowiem już na początku meczu mieli rzut karny. Strzał Davida Kobylika obronił Wojciech Skaba.
Bramkarz Legii przypomniał się wszystkim w Bytomiu. Jeszcze w ubiegłym sezonie bronił bramki Polonii. Inna sprawa, że Skaba sam sprokurował całą sytuację, bo sfaulował w polu karnym Miroslava Barczika. Cała akcja była efektem wzorowo wyprowadzonej kontry. Kobylik z 11. metra uderzył mocno, lecz nie na tyle precyzyjnie, by nie dać szans Skabie. Ten wyczuł jego intencje, rzucił się dobrze. Była to jedna z lepszych interwencji golkipera Legii w tym meczu. W kilku innych sytuacjach zachował się gorzej, dając szansę swoim niedawnym kolegom.

Rzut karny był jedną z nielicznych okazji zawodników Jana Urbana. Były trener Legii zaskoczył ustawieniem Polonii. Postawił na dwóch napastników: Mariusza Ujka i Tomasza Mikołajczaka. Siła rażenia wcale jednak na tym nie zyskała. Więcej działo się pod bramką Szymona Gąsińskiego, który dobrze interweniował przy dwóch strzałach Sebastiana Szałachowskiego. Za każdym razem zakotłowało się w polu karnym. Goście nie potrafili tego wykorzystać.

Zziębniętych kibiców Polonii na początku drugiej połowy rozgrzał Marcin Radzewicz. Piłka po jego uderzeniu rykoszetem odbiła się od nóg Inakiego Astiza i omal nie zaskoczyła Skaby. Potem do głosu doszła Legia. Tak długo podchodziła pod bramkę gospodarzy aż w końcu Miroslav Radović zdobył gola. To ożywiło spotkanie. Inicjatywę przejęła Polonia. Najbliższy wyrównania był Szymon Sawala, który główkował po stałym fragmencie gry. Trafił jednak w zewnętrzną część słupka. W kilku innych sytuacjach zabrakło ostatniego podania.

Polonia straciła więc ważne punkty, a Jan Urban musi przełknąć drugą porażkę w Bytomiu.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również