Polonia - Lechia 1-1. Olimpijska odczarowana, bo zabrakło napastników

03.10.2009
Gdańszczanie są pierwszą drużyną, która wywiozła w tym sezonie zdobycz z Olimpijskiej. Bytomian na prowadzenie wyprowadził Bażik, ale później równie klarownych sytuacji właściwie nie było.
Nie upłynęła setna sekunda, a Kaczmarek soczystym uderzeniem trafił w poprzeczkę. Lechia już na początku pokazała, że nie przyjechała się bronić. - Tętno mi podskoczyło i pomyślałem, że wróciliśmy z dalekiej podróży - przyznał Jurij Szatałow. Szkoleniowiec Polonii ucieszył się za sprawą Bażika. Słowak najpierw przymierzył z rzutu wolnego. Pomylił się o centymetry. Nie chybił już po dograniu Radzewicza. - Zostawiliśmy rywalom zdecydowanie za dużo swobody - kręcił głową Tomasz Kafarski, trener Lechii.

Polonia próbowała iść za ciosem. Długo utrzymywała się przy piłce, potrafiła wymienić kilkanaście podań, lecz brakowało strzałów. - Nie było zbyt wiele stuprocentowych szans - przyznał Marek Bażik. Ostatniego podania zabrakło skrzydłowym. Tak Barczikowi, jak i Radzewiczowi. Najlepszą sytuację zmarnował Sawala, po podaniu Zielińskiego, który już na początku meczu został kopnięty w Achillesa. Z bólem zmagał się godzinę, aż wreszcie został zmieniony. - Zabrakło nam w końcówce tej siły ognia - westchnął Szatałow. W ataku z konieczności grał Barczik.

A Lechia, nieźle grająca do przerwy, ostro do roboty wzięła się w drugiej odsłonie. - Czegoś brakowało. Dlatego w szatni powiedzieliśmy sobie, że pora śmielej zaatakować - mówił Paweł Kapsa. Bramkarz ekipy z Gdańska z każdą upływającą minutą miał coraz mniej roboty. Kluczowe okazały się roszady zrobione przez Kafarskiego. - Grałem dotąd rzadko. Teraz dostałem szansę w większym wymiarze czasu i trener chyba nie żałuje - cieszył się Piotr Wiśniewski, autor trafienia na wagę remisu. - A mieliśmy sytuacje, aby wygrać. To byłaby dopiero niespodzianka - dodał napastnik gości.

Konferencja prasowa

Tomasz Kafarski (trener Lechii): Do przerwy nie byliśmy tą drużyną, której oczekuję. Gola zdobyliśmy w szczęśliwy sposób. Gdybyśmy go mieli w nadmiarze, to byśmy wygrali.

Jurij Szatałow (trener Polonii): Mecz był wyrównany, sytuacje miały obie drużyny. Zabrakło w niektórych sytuacjach ostatniego podania. Remis uważam za wynik sprawiedliwy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również