Polonia - Korona 0-1. Skandowali: "Szatałow, gdzie są zwycięstwa?"

21.08.2010
Bytom znów rozczarowany i nadal bez zwycięstwa w tym sezonie. Polonia zmarnowała kilka świetnych okazji, a potem oddała inicjatywę Koronie. Andrzej Niedzielan przypomniał się na Śląsku.
Polonia sama sobie winna, bo do przerwy powinna prowadzić. Przynajmniej jedną bramką. Bytomianie bez większych problemów zagrażali bramce Zbigniewa Małkowskiego. Bramkarz ten nie tak dawno był na testach przy Olimpijskiej. Miejsca w bramce Polonii sobie jednak nie wywalczył. Efekt? Dzisiaj jest numerem jeden w Kielcach. Małkowskiego w pierwszej odsłonie próbował kilka razy pokonać Marcin Radzewicz. Lewy pomocnik założył kapitańską opaskę i jak na lidera przystało, próbował podrywać swoich kolegów do ataków.

"Radza" zmarnował idealną szansą, kiedy dostał podanie na siódmy metr od rozpędzonego Clemence'a Matawu. Zabrakło niewiele. Podobnie jak chwilę później, kiedy strzałem głową nieznacznie chybił Szymon Sawala. Polonia nie narzuciła jakiegoś szaleńczego tempa, a mimo to stworzyła sobie jeszcze lepszą okazję. Radzewicz uderzył soczyście z ostrego kąta, a Małkowski sparował piłkę przed siebie. Nabiegł na nią aktywny Maciej Bykowski i w sobie tylko wiadomy sposób... skiksował.

Korona odgryzała się z rzadka, ale jeśli już to robiła, to zawsze pachniało bramką. Edi, wracający do pierwszego składu, próbował szczęścia efektownymi nożycami, jak również uderzeniem z dystansu. Niewidoczny był Andrzej Niedzielan. Do czasu... Były napastnik Ruchu Chorzów udowodnił, że śląskie powietrze wyraźnie mu służy. Podczas zamieszania przy wykonywaniu rzutu rożnego sprytnie odskoczył od obrońcy Polonii i po chwili ze spokojem wykończył dośrodkowanie Pawła Sobolewskiego.

Jurij Szatałow widząc nieporadność swoich napastników, rzucił nowe siły. Pierwszy na boisku pojawił się Grzegorz Podstawek. I trzeba przyznać, że wniósł więcej ożywienia od Vladimira Milenkovicia, który skupiał się na pretensjach do sędziego, a nie grze w piłkę. Wreszcie na boisku pojawił się również Tomasz Mikołajczak, zawodnik wypożyczony kilka dni temu z Lecha Poznań. To niewiele jednak zmieniło. Kolejne bramkowe szanse miała tylko Korona.

"Gdzie są zwycięstwa?! Szatałow, gdzie są zwycięstwa?" - zaczęli skandowali zniecierpliwieni kibice, bo na wygraną czekają od 15 maja, ostatniej kolejki ubiegłego sezonu.
autor: Krzysztof Kubicki, Szymon Ziober

Przeczytaj również