"Polonia i Ruch to niewiadoma. Piast? Ma wielkie szanse powrotu do elity"
11.03.2012
W piątek pana drużyna grała z LZS-em Leśnica (1-1 - przyp. red.). Remis z III-ligowcem to dobry wynik.
- Tak. W końcu to drużyna z wyższej klasy (Iskra Pszczyna gra w IV lidze - przyp. red.). Stasiu Wróbel, mój były zawodnik, robi tam fajną robotę. Ma ciekawy zespół. Są w czołówce. Mecz był emocjonujący. Oni są na zgrupowaniu w Kamieniu. Widać, że przepracowali okres przygotowawczy bardzo dobrze. My ten mecz traktowaliśmy jako normalny sparing. Co prawda są tylko dwa tygodnie do ligi, ale myślę, że mamy jeszcze możliwości korekty.
Forma zawodników już pana zadowala?
- Nigdy do końca nie jestem zadowolony. Jestem wymagający w stosunku do siebie i do zawodników. Muszę jednak dostosować się do tego, że moi chłopcy chodzą do pracy. Są amatorami. Trzeba to też zrozumieć. Trzeba zawsze zrobić korektę, jeśli chodzi o sprawy formy sportowej itd. Chciałbym, żeby w niektórych kwestiach było lepiej, ale nie ukrywam, że wygląda to dobrze.
Osiem punktów straty do lidera. Da się to jeszcze odrobić?
- Oczywiście. Jest 15 spotkań i wszystko się może zdarzyć. Czy LKS Czaniec powtórzy to, co grał jesienią? (nie przegrali ani jednego spotkania - przyp. red.). My straciliśmy niepotrzebnie sześć punktów w zremisowanych meczach, które bezdyskusyjnie powinniśmy wygrać. Taka jest jednak piłka. Wszystko się może zdarzyć. My nie jesteśmy faworytami tej grupy. To Czaniec, Rekord Bielsko-Biała, a nawet znajdujący się za nami Nadwiślan Góra, który zbroi się i zapowiada walkę o awans.
Za tydzień rozgrywki wznawiają I-ligowcy. Spośród naszych drużyn największa rewolucja kadrowa odbyła się w Polonii Bytom.
- Rzeczywiście. Przyszło sporo nowych zawodników. Drużyna się jeszcze dociera, zgrywa. Pojechali na zgrupowanie do Turcji. Grali sporo sparingów, ale to jest wielka niewiadoma. Czy ta drużyna "zapali"? Na pewno musi, żeby myśleć o utrzymaniu.
Wzmocnienia były możliwe dzięki temu, że wytransferowany został Jakub Świerczok. To dobrze, że zdecydował się na transfer zagraniczny? Niektórzy uważają, że powinien jeszcze zostać w Polsce.
- Trudno racjonalnie stwierdzić. Nieraz jest tak, że chłopak idzie i gra, a czasami, jak na przykład Mateusz Klich, jest w głębokich rezerwach. Świerczok rozpoczął bardzo dobrze. Zaczął grać i zrobił duże wrażenie na fachowcach z Bundesligi. Teraz nie gra, nie wiem, czy ma kontuzję. W każdym bądź razie nie ma żadnej reguły, co do wieku, w którym powinno się wyjeżdżać. Mógł zostać, bo przecież interesowały się nim drużyny wysoko notowane w ekstraklasie. Wybrał taką drogę, to się dopiero okaże, czy potrafi się przebić. Z tego co wiem, to chłopak o silnym charakterze, który niczym się nie przejmuje. On chce grać w piłkę, nie ma zahamowań. To może być jego atutem.
Ciekawie wyglądają transfery Piasta Gliwice. Tam postawili na obcokrajowców.
- Ludziom z klubu i kibicom chodzi o budowanie jak najmocniejszej drużyny. Pewnie, solidarnie lepiej powiedzieć, że chcielibyśmy, aby byli to Polacy. Ale nieraz trzeba szukać wszędzie. Jeśli na daną pozycję nie ma u nas takiego zawodnika, albo nie jesteśmy w stanie zapłacić za niego określoną kwotę, to trzeba ściągać graczy z zagranicy. Od tego nie uciekniemy. Piast poszedł tą drogą. Znalazł w Hiszpanii, dzięki Dudkom i znajomości tamtego rynku. A Czesi czy Słowacy trafiają do nas tradycyjnie. To stabilny klub, dobrze postrzegany. Mający wielkie szanse powrotu do elity. Nie ma co się dziwić, że ci piłkarze tu trafiają. Jak widać po wynikach, są to ludzie, którzy powinni mieć miejsce w zespole. To bardzo ważne. Nie na ławkę, tylko do składu.
Piast zdoła awansować? Sporym atutem powinna być liczba meczów u siebie.
- Tułaczka nigdy nie jet dobra. Tak się stało, że Piast zleciał z ekstraklasy, bo nie miał własnego obiektu. To jest ważne - w domu, to w domu. U mamy, to u mamy - inaczej (śmiech). Teraz gliwiczanie powinni mieć atut w postaci swojego stadionu, skądinąd bardzo ładnego. Grali już na nim w końcówce jesieni. To fajne, że potrafi się on zapełnić.

GKS Katowice niespodziewanie będzie walczył o utrzymanie. W tym okienku postawiono na graczy, którzy nie mieścili się w kadrach innych drużyn.
- GieKSa na pewno rozczarowuje. Jesień można zaliczyć do bardzo nieudanych. Potencjał w tym zespole jest dość spory. Są nazwiska. Jest sporo doświadczonych zawodników i takich, którzy chcą się pokazać. Piłkarze, którzy przyszli teraz, mają coś do udowodnienia, że jeszcze można na nich liczyć i ich kariera może się jeszcze rozwijać. Myślę, że GKS będzie szedł w górę tabeli.
Sporo działo się w Ruchu Radzionków.
- Straszna rewolucja. Odeszło wielu bardzo dobrych, młodych chłopców. Czy ci, którzy przyszli ich zastąpią, ciężko powiedzieć. To wielka niewiadoma, czy Mariusz Muszalik z Piotrem Rockim będą potrafili poprowadzić drużynę do utrzymania. Uważam, że Ruch będzie musiał grać na maksymalnych obrotach. Ci chłopcy muszą zaskoczyć od razu. W sparingach "Cidry" grały bardzo w kratkę.
- Tak. W końcu to drużyna z wyższej klasy (Iskra Pszczyna gra w IV lidze - przyp. red.). Stasiu Wróbel, mój były zawodnik, robi tam fajną robotę. Ma ciekawy zespół. Są w czołówce. Mecz był emocjonujący. Oni są na zgrupowaniu w Kamieniu. Widać, że przepracowali okres przygotowawczy bardzo dobrze. My ten mecz traktowaliśmy jako normalny sparing. Co prawda są tylko dwa tygodnie do ligi, ale myślę, że mamy jeszcze możliwości korekty.
Forma zawodników już pana zadowala?
- Nigdy do końca nie jestem zadowolony. Jestem wymagający w stosunku do siebie i do zawodników. Muszę jednak dostosować się do tego, że moi chłopcy chodzą do pracy. Są amatorami. Trzeba to też zrozumieć. Trzeba zawsze zrobić korektę, jeśli chodzi o sprawy formy sportowej itd. Chciałbym, żeby w niektórych kwestiach było lepiej, ale nie ukrywam, że wygląda to dobrze.
Osiem punktów straty do lidera. Da się to jeszcze odrobić?
- Oczywiście. Jest 15 spotkań i wszystko się może zdarzyć. Czy LKS Czaniec powtórzy to, co grał jesienią? (nie przegrali ani jednego spotkania - przyp. red.). My straciliśmy niepotrzebnie sześć punktów w zremisowanych meczach, które bezdyskusyjnie powinniśmy wygrać. Taka jest jednak piłka. Wszystko się może zdarzyć. My nie jesteśmy faworytami tej grupy. To Czaniec, Rekord Bielsko-Biała, a nawet znajdujący się za nami Nadwiślan Góra, który zbroi się i zapowiada walkę o awans.
Za tydzień rozgrywki wznawiają I-ligowcy. Spośród naszych drużyn największa rewolucja kadrowa odbyła się w Polonii Bytom.
- Rzeczywiście. Przyszło sporo nowych zawodników. Drużyna się jeszcze dociera, zgrywa. Pojechali na zgrupowanie do Turcji. Grali sporo sparingów, ale to jest wielka niewiadoma. Czy ta drużyna "zapali"? Na pewno musi, żeby myśleć o utrzymaniu.
Wzmocnienia były możliwe dzięki temu, że wytransferowany został Jakub Świerczok. To dobrze, że zdecydował się na transfer zagraniczny? Niektórzy uważają, że powinien jeszcze zostać w Polsce.- Trudno racjonalnie stwierdzić. Nieraz jest tak, że chłopak idzie i gra, a czasami, jak na przykład Mateusz Klich, jest w głębokich rezerwach. Świerczok rozpoczął bardzo dobrze. Zaczął grać i zrobił duże wrażenie na fachowcach z Bundesligi. Teraz nie gra, nie wiem, czy ma kontuzję. W każdym bądź razie nie ma żadnej reguły, co do wieku, w którym powinno się wyjeżdżać. Mógł zostać, bo przecież interesowały się nim drużyny wysoko notowane w ekstraklasie. Wybrał taką drogę, to się dopiero okaże, czy potrafi się przebić. Z tego co wiem, to chłopak o silnym charakterze, który niczym się nie przejmuje. On chce grać w piłkę, nie ma zahamowań. To może być jego atutem.
Ciekawie wyglądają transfery Piasta Gliwice. Tam postawili na obcokrajowców.
- Ludziom z klubu i kibicom chodzi o budowanie jak najmocniejszej drużyny. Pewnie, solidarnie lepiej powiedzieć, że chcielibyśmy, aby byli to Polacy. Ale nieraz trzeba szukać wszędzie. Jeśli na daną pozycję nie ma u nas takiego zawodnika, albo nie jesteśmy w stanie zapłacić za niego określoną kwotę, to trzeba ściągać graczy z zagranicy. Od tego nie uciekniemy. Piast poszedł tą drogą. Znalazł w Hiszpanii, dzięki Dudkom i znajomości tamtego rynku. A Czesi czy Słowacy trafiają do nas tradycyjnie. To stabilny klub, dobrze postrzegany. Mający wielkie szanse powrotu do elity. Nie ma co się dziwić, że ci piłkarze tu trafiają. Jak widać po wynikach, są to ludzie, którzy powinni mieć miejsce w zespole. To bardzo ważne. Nie na ławkę, tylko do składu.
Piast zdoła awansować? Sporym atutem powinna być liczba meczów u siebie.
- Tułaczka nigdy nie jet dobra. Tak się stało, że Piast zleciał z ekstraklasy, bo nie miał własnego obiektu. To jest ważne - w domu, to w domu. U mamy, to u mamy - inaczej (śmiech). Teraz gliwiczanie powinni mieć atut w postaci swojego stadionu, skądinąd bardzo ładnego. Grali już na nim w końcówce jesieni. To fajne, że potrafi się on zapełnić.

GKS Katowice niespodziewanie będzie walczył o utrzymanie. W tym okienku postawiono na graczy, którzy nie mieścili się w kadrach innych drużyn.
- GieKSa na pewno rozczarowuje. Jesień można zaliczyć do bardzo nieudanych. Potencjał w tym zespole jest dość spory. Są nazwiska. Jest sporo doświadczonych zawodników i takich, którzy chcą się pokazać. Piłkarze, którzy przyszli teraz, mają coś do udowodnienia, że jeszcze można na nich liczyć i ich kariera może się jeszcze rozwijać. Myślę, że GKS będzie szedł w górę tabeli.
Sporo działo się w Ruchu Radzionków.
- Straszna rewolucja. Odeszło wielu bardzo dobrych, młodych chłopców. Czy ci, którzy przyszli ich zastąpią, ciężko powiedzieć. To wielka niewiadoma, czy Mariusz Muszalik z Piotrem Rockim będą potrafili poprowadzić drużynę do utrzymania. Uważam, że Ruch będzie musiał grać na maksymalnych obrotach. Ci chłopcy muszą zaskoczyć od razu. W sparingach "Cidry" grały bardzo w kratkę.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów