Polonia i Ruch niską frekwencję tłumaczą nadejściem zimy
30.11.2010
Śląskie kluby już liczą straty. - Można śmiało powiedzieć, że grając w zimowych warunkach straciliśmy ok. 40-50 tys. zł. z samych tylko biletów, bo gdyby mecz z warszawianami odbywał się przy normalnej piłkarskiej pogodzie, to na nasz stadion przyszłoby co najmniej dwa tysiące ludzi więcej, a może nawet byłby komplet jak podczas wrześniowego spotkania z Ruchem - wskazuje Marek Pieniążek, dyrektor ds. marketingu Polonii Bytom.
Podobnego zdania są w Chorzowie. - Zimowa aura odstraszyła zwłaszcza rodziny z dziećmi od przyjścia na stadion. Na sam mecz z Jagą sprzedaliśmy 3500 biletów. Do tego trzeba dodać 600 promocyjnych biletów za złotówkę i posiadaczy karnetów, choć nie wszyscy, którzy je nabyli przyszli w niedzielę na trybuny. Mniejsze też były wpływy ze sprzedaży pamiątek i klubowych gadżetów, bo przy takiej pogodzie ludzie zjawiają się na stadionie w ostatniej chwili i po meczu bardzo szybko go opuszczają - stwierdza Marzena Mrozik, dyrektor ds. marketingu Ruchu.
W najbliższy weekend oba kluby rozegrają awansem dwa mecze z rundy wiosennej na swoich stadionach
Podobnego zdania są w Chorzowie. - Zimowa aura odstraszyła zwłaszcza rodziny z dziećmi od przyjścia na stadion. Na sam mecz z Jagą sprzedaliśmy 3500 biletów. Do tego trzeba dodać 600 promocyjnych biletów za złotówkę i posiadaczy karnetów, choć nie wszyscy, którzy je nabyli przyszli w niedzielę na trybuny. Mniejsze też były wpływy ze sprzedaży pamiątek i klubowych gadżetów, bo przy takiej pogodzie ludzie zjawiają się na stadionie w ostatniej chwili i po meczu bardzo szybko go opuszczają - stwierdza Marzena Mrozik, dyrektor ds. marketingu Ruchu.
W najbliższy weekend oba kluby rozegrają awansem dwa mecze z rundy wiosennej na swoich stadionach
Polecane
Ekstraklasa