Polonia - Cracovia 1-2. Bytomianie nadal w zimowym śnie
24.04.2010
To był dziwny mecz. Zaczęła się od dwóch rzutów karnych dla przyjezdnych. Pewnie gdyby David Kotrys miał dłuższe włosy, wyrwałby je sobie, bo zupełnie przypadkowo dotknął piłkę ręką w polu karnym. Radosław Matusiak okazał się pewnym egzekutorem jedenastki. Napastnik Cracovii wykonał także drugi rzut karny, ale tym razem bez powodzenia. Trafił we frunącego Wojciecha Skabę, a dobitkę śmiało można nazwać pudłem roku. - Prawdopodobnie jego zarozumialstwo sprawiło, że zdecydował się po raz drugi na egzekucję karnego. Wytknąłem mu to, bo równie dobrze mógł zostawić piłkę Markowi Wasilukowi - kręcił głową szkoleniowiec Cracovii, Orest Lenczyk.
Do końca pierwszej połowy takich emocji zawodnicy już nie zafundowali. Mnożyły się błędy, niewiele było akcji pod bramkami. To nie była ta Polonia, która przyzwyczaiła do efektownej gry jesienią. Gol wyrównujący była raczej przypadkowa. Szymon Sawala wykorzystał bezlitośnie błąd krakowskiej defensywy, a była to chyba pierwsza tak groźna akcja gospodarzy w tej odsłonie.
- Kompletnie przespaliśmy pierwszą połowę. Aura też chyba nam nie sprzyjała - zastanawiał się Marcin Radzewicz. Skrzydłowy zmienił w drugiej połowie Jacka Trzeciaka i to głównie za jego sprawą bytomianie zaczęli grać swoje. - Zabrakło tylko w niektórych momentach dołożyć nogę, lepiej podać - kajał się "Radza", który kilkakrotnie zamieszał obrońcami Cracovii. - Wróciliśmy z dalekiej podróży i wydawało się, że w końcu uda nam się strzelić - dopowiedział Sawala.
Ale jak na złość, to nie on z kolegami, a goście z Krakowa cieszyli się z gola dającego trzy punkty. - Trudno to wytłumaczyć. Kontrolowaliśmy w drugiej połowię sytuację, a przegraliśmy - rozkładał ręce Jurij Szatałow, trener bytomian. - Ktoś nam wyliczył, że "Pasy" nie wygrały z Polonią od 50 lat. A mnie się dobrze gra w Bytomiu - cieszył się Łukasz Merda, golkiper krakowian, który popisał się piękną paradą przy strzale z rzutu wolnego Marka Bażika.
- Panowie, napiszcie, że nam się usra... - zwrócił się żartobliwie do dziennikarzy Janusz Filipiak, prezes Cracovii.
Konferencja prasowa
Jurij Ształow (trener Polonii): Ciężko się podnieść, kiedy w ciągu 15 minut dostajemy cios w postaci dwóch rzutów karnych. W pierwszej połowie prawie w ogóle nie stworzyliśmy sytuacji. W drugiej to była inna drużyna i trudno powiedzieć, dlaczego tracimy bramkę w ostatnich minutach.
Orest Lenczyk (trner Cracovii): Warunki były trudne. Czułem to nie tylko siedząc na ławce, ale także obserwując zawodników.
Do końca pierwszej połowy takich emocji zawodnicy już nie zafundowali. Mnożyły się błędy, niewiele było akcji pod bramkami. To nie była ta Polonia, która przyzwyczaiła do efektownej gry jesienią. Gol wyrównujący była raczej przypadkowa. Szymon Sawala wykorzystał bezlitośnie błąd krakowskiej defensywy, a była to chyba pierwsza tak groźna akcja gospodarzy w tej odsłonie.
- Kompletnie przespaliśmy pierwszą połowę. Aura też chyba nam nie sprzyjała - zastanawiał się Marcin Radzewicz. Skrzydłowy zmienił w drugiej połowie Jacka Trzeciaka i to głównie za jego sprawą bytomianie zaczęli grać swoje. - Zabrakło tylko w niektórych momentach dołożyć nogę, lepiej podać - kajał się "Radza", który kilkakrotnie zamieszał obrońcami Cracovii. - Wróciliśmy z dalekiej podróży i wydawało się, że w końcu uda nam się strzelić - dopowiedział Sawala.
Ale jak na złość, to nie on z kolegami, a goście z Krakowa cieszyli się z gola dającego trzy punkty. - Trudno to wytłumaczyć. Kontrolowaliśmy w drugiej połowię sytuację, a przegraliśmy - rozkładał ręce Jurij Szatałow, trener bytomian. - Ktoś nam wyliczył, że "Pasy" nie wygrały z Polonią od 50 lat. A mnie się dobrze gra w Bytomiu - cieszył się Łukasz Merda, golkiper krakowian, który popisał się piękną paradą przy strzale z rzutu wolnego Marka Bażika.
- Panowie, napiszcie, że nam się usra... - zwrócił się żartobliwie do dziennikarzy Janusz Filipiak, prezes Cracovii.
Konferencja prasowa
Jurij Ształow (trener Polonii): Ciężko się podnieść, kiedy w ciągu 15 minut dostajemy cios w postaci dwóch rzutów karnych. W pierwszej połowie prawie w ogóle nie stworzyliśmy sytuacji. W drugiej to była inna drużyna i trudno powiedzieć, dlaczego tracimy bramkę w ostatnich minutach.
Orest Lenczyk (trner Cracovii): Warunki były trudne. Czułem to nie tylko siedząc na ławce, ale także obserwując zawodników.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów