Polonia B. - Wisła 1-1

27.02.2009
Grzegorz Lato, prezes PZPN, zamiast Leo Beenhakkera oglądał pierwszy ligowy mecz w tym roku. Polonia udowodniła, że lubi grać z kandydatami do tytułu. Z Wisłą już nawet prowadziła.

Rozchorowany Marek Motyka zasiadł na ławce. W ostatnich dniach leżał głównie w łóżku z wysoką temperaturą. Mimo chłodnej aury, jeszcze cieplej szkoleniowcowi Polonii zrobiło się na sercu, kiedy na początku meczu krakowianie stworzyli sobie dwie dogodne szanse. Pesković nie dał się pokonać ciemnoskórym zawodnikom. Najpierw Cleber z dystansu, a potem Diaz znalazł się w jeszcze lepszej sytuacji.

Wisła nieźle zaczęła, ale z minuty na minutę obniżała loty. W efekcie po szybkie kontrze strzelał Bażik. Niecelnie. Podobne były próby Grzyba i Jaromina. Obaj najwyraźniej oglądali środowy mecz Realu Madryt z FC Liverpoolem, bo próbowali lobować Pawełka, jak Xabi Alonso Casillasa. O porównanie tych strzałów trudno jednak, tak jak i trudno porównać zarobki bytomian do gracza "The Reds".

Nie można z kolei wytłumaczyć błędu Pawełka, który mając mnóstwo czasu, podał piłkę Jarominowi. To nie był jednak dzień ofensywnego gracza Polonii. W efekcie po godzinie gry ponownie, po półrocznej przerwie, niebiesko-czerwoną koszulkę przywdział Radzewicz.

Największą niespodzianką trenera Motyki było jednak wystawienie od pierwszej minuty Surowiaka, który dołączyć do zespołu jako ostatni, już po zgrupowaniu w Turcji. Były piłkarz Odry Opole radził sobie dzielnie. Podobnie jak inni nowi: Jugović i Killar.

Trener Wisły, Maciej Skorża, miał powody, aby zrugać swoich zawodników w szatni. Na drugą połowę wyszła już inna drużyna z Krakowa. Nadal jednak nieskuteczna. Kapitalne szanse mieli Małecki i Boguski, lecz obaj w stuprocentowych sytuacjach spudłowali.

Korepetycji udzielać mógłby im... Zieliński. Młody zawodnik Polonii słynął dotąd z rozregulowanego celownika i czasu na sto metrów. Z Wisłą tymczasem to on ledwo co wszedł na boisko, a oddał pierwszy celny strzał na bramkę gości. Od razu pokonał Pawełka! Ładną asystę zapisał inny rezerwowy - Radzewicz.

Jednak w Bytomiu krótko cieszono się z prowadzenia. Po fatalnym błędzie pary stoperów, wyrównał Boguski, czym ustalił końcowy rezultat.


Pod szatniami:

[b]Michał Zieliński[/b] (napastnik Polonii): Kibice już chyba zapomnieli, jak bramki strzela Zieliński. Na słowa uznania zasługuje cały zespół. Ten wynik wzięlibyśmy przed meczem w ciemno. To dobry prognostyk.

[b]Arkadiusz Głowacki[/b] (obrońca Wisły): To tylko remis. Są jednak takie mecze, w których nie wszystko można przełożyć na bramki. Polonia wyszła w drugiej połowie z jedną groźną kontrą i strzeliła gola.

[b]Marek Bażik [/b](pomocnik Polonii): Musimy być pokorni i zadowoleni z tego remisu. Taki wynik z Wisłą, to dobry rezultat.

[b]Piotr Ćwielong[/b] (pomocnik Wisły): Zabrakło nam czasu, aby strzelić drugą bramkę, bo z minuty na minutę graliśmy coraz lepiej. Ciesze się,  że otrzymałem szansę od trenera.

Konferencja prasowa

[b]Maciej Skorża[/b] (trener Wisły): To nie my cieszymy się z końcowego wyniku. Zawsze pierwszy mecz w rundzie niesie dozę niepewności, ale tym razem najbardziej zaskoczyliśmy siebie samych. Tym jak wyglądaliśmy w pierwszej połowie. Nic na taki scenariusz nie wskazywało. Gdybyśmy grali całe spotkanie tak jak drugą połowę, to wygralibyśmy. Paradoksalnie straciliśmy bramkę w okresie naszej dobrej gry.

[b]Marek Motyka[/b] (trener Polonii): Był cień szansy na zwycięstwo, dlatego jest mały niedosyt. Jesteśmy frajerami, że straciliśmy taką, a nie inną bramkę. Zresztą zadowolony jestem tylko z pierwszej połowy. W drugiej zbyt mocno się cofnęliśmy. Wisłą stworzyła sobie kilka sytuacji, w których mieliśmy szczęście.

autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również