Polonia B. - Cracovia 1-0. Czerwony "Radza", złoty "Klepa"

24.04.2009
66 minut grała w osłabieniu Polonia, a i tak wyrwała komplet punktów! Bohaterem widowiska został Adrian Klepczyński. Porażka Cracovii cieszy wszystkie śląskie kluby.
Negatywną postacią spotkania został Marcin Radzewicz, który wdał się w przepychankę z Dariuszem Pawlusińskim. Sędzia był surowy i wyrzucił gracza Polonii już w 24 minucie! - Głupia kartka, wcześniej kontuzja Grzesia Podstawka na rozgrzewce. A mimo wszystko duża determinacja sprawiła, że wygraliśmy - cieszył się Adrian Klepczyński, który nie tylko posłał piłkę do siatki, ale też wykonał świetną robotę w defensywie. Błąd popełnił tylko jeden, kiedy podawał do Michala Peskovicia. Bliski przechwytu piłki był Bartosz Ślusarski. Była to nieliczna okazja "Pasów" w pierwszej odsłonie. Goście grali momentami tragicznie. - Popełnialiśmy błędy jakie nie zdarzają się na tym szczeblu - przyznał ich trener Artur Płatek. Z kolei najlepszej okazji Polonii nie wykorzystał... środkowy obrońca, a dokładnie Lukas Killar.

- Schodząc do szatni powiedzieliśmy sobie, że tego meczu na pewno nie przegramy - zdradził Rafał Grzyb. Cracovia co prawda zaczęła po przerwie wreszcie grać, a nie tylko kopać piłkę. - Siedli na nas, ale wytrzymaliśmy ten napór - cieszył się Klepczyński. Istotnie, goście długimi momentami nie wychodzili z połówki bytomian, lecz strzały można policzyć na palcach jednej ręki. - Rzucili się na nas, ale z minuty na minutę tracili impet. Opanowaliśmy sytuację i siadając na ławce byłem przekonany, że uszczkniemy coś więcej - stwierdził Jacek Trzeciak, który wcześniej dał sygnał do ataków, potężnym uderzeniem z ostrego kąta. Serce Cabaja przyspieszyło bicie, lecz piłka minęła jego bramkę.

Jurij Szatałow dosyć niespodziewanie w pierwszym składzie wystawił Łukasza Gikiewicza. 22-latek wykonał przez 45 minut kawał dobrej roboty. Mądrze zastawiał się ciałem i przytrzymywał piłkę. Momentami prezentował się jak rutyniarz z setką spotkań w ekstraklasie na karku. Był to tymczasem dopiero jego drugi występ! Dlatego małym zaskoczeniem było, że na drugą połowę wyszedł Michał Zieliński. Zamysł szkoleniowca Polonii był taki, aby wykorzystać jego szybkość. Początkowo wydawało się, że manewr ten okaże się błędny. Kibice aż złapali się za głowy, po tym jak "Zielu" został sfaulowany i sam wymierzył sprawiedliwość na Moskale.

- Emocje wzięły górę. Poniosło mnie - przyznał Zieliński. Goście domagali się kolejnej czerwonej kartki. - Zwykła przepychanka między dwoma facetami - skwitował Szatałow, lecz w pierwszej chwili sytuacja wyglądała poważnie. Doszło do zamieszania z udziałem rezerwowych. - Bałem się, że będzie "czerwień" - nie krył Grzyb. Gdyby sędzia Adam Lyczmański był równie surowy jak w przypadku Radzewicza, to Polonia zapewne skupiłaby się na murowaniu bramki. A tak ruszyła jeszcze raz do ataku. Zieliński uwolnił się spod opieki, uderzył, a piłka została zablokowana i wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowaniu w poprzeczkę trafił Killar. - Piłka wróciła lobem, wszyscy stanęli, a ja po prostu uderzyłem. To chyba ważny gol - uśmiechnął się Klepczyński. - Pokazaliśmy śląski charakter - dodał.

Pod szatniami

[b]Rafał Grzyb[/b] (pomocnik Polonii): Grając w dziesiątkę wkłada się więcej energii i sił niż normalnie. Trzeba biegać za dwóch. My postanowiliśmy zagrać agresywnie od pierwszego gwizdka. Może stąd czerwona kartka.

[b]Dariusz Pawlusiński [/b](pomocnik Cracovii): Przed meczem zakładamy sobie co innego, a potem wychodzimy na boisko i zupełnie co innego gramy. Trzeba się nad tym zastanowić. Nie pierwszy raz robimy z siebie... nie powiem kogo, żeby nie używać brzydkich słów.

Konferencja prasowa

[b]Artur Płatek[/b] (trener Cracovii):  To był dla nas bardzo ważny mecz. Mimo tego, że dobrze się dla nas ułożył po czerwonej kartce dla Marcina Radzewicza, to wygrała drużyna, która oddała więcej celnych strzałów, i która bardziej chciała. Zwycięstwo Polonii zasłużone.

[b]Jurij Szatałow [/b](trener Polonii): Założenia skomplikowała nam czerwona kartka dla Marcina Radzewicza po naprawdę głupim i nieodpowiedzialnym zachowaniu. Duże brawa dla chłopaków, że do końca wierzyli w sukces i po niego sięgnęli.[b][/b]
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również