Polonia - Arka 2-0. Gdynianie zachowywali się po przyjacielsku
13.11.2010
Kibice obu drużyn darzą się sympatią, więc na trybunach był to mecz przyjaźni. Nieoczekiwanie bardzo przyjacielscy okazali się również piłkarze Arki. Dotąd defensywa zespołu z Gdyni uchodziła za niezwykle szczelną. Dość powiedzieć, że straciła najmniej bramek w lidze. Polonia potrzebował jednak ledwie pięciu minut, by Mariusz Ujek stanął oko w oko z Norbertem Witkowskim. Przelobował bramkarza rywali, lecz piłkę sprzed linii wybił Bruma. Potem Arka w przeciągu trzech minut "pomogła" gospodarzom strzelić dwa gole.
Mariusz Ujek z zimną krwią wykorzystał pierwszy prezent (zobacz). Jeden ze stoperów rywali wybijał piłkę tak niefortunnie, że nastrzelił napastnika Polonii i ten znalazł się w wyśmienitej sytuacji. Ledwie wznowiono grę, a Witkowki znów wyciągał piłkę z siatki. Podarunek numer dwa podarował Bruma, który w piękny sposób... przelobował bramkarza swojej drużyny (zobacz). - Strzeliliśmy sobie dwie bramki - przyznał Maciej Szmatiuk, obrońca gości.
- Mieliśmy trochę szczęścia, ale szczęściu trzeba pomóc - komentował Marcin Radzewicz z Polonii. Faktem jednak było, że w drugiej połowie to Arka stworzyła sobie znacznie więcej sytuacji. Bytomianie rzadko wychodzili z atakami. Mieli wyraźny problem, aby zapędzić się pod pole karne przeciwnika, więc Miroslav Barczik próbował zaskoczyć Witkowskiego lobem z kilkudziesięciu metrów. Uderzył zbyt mocno, aby pokusić się o najładniejsze trafienie kolejki.
Pod bramką Polonii najwięcej problemów stwarzał Paweł Zawistowski. 26-letni pomocnik strzelił niemal z każdej sytuacji. Świetnie bronił Szymon Gąsiński. Nic dziwnego, że kibice skandowali jego nazwisko. Raz piłka trafiła w słupek jego bramki. - Szkoda straconych punktów, bo Polonia nic rewelacyjnego nie pokazała - dodał Szmatiuk.
Może drużyna gra bez większego polotu, ale Jan Urban znów punktuje! Nowy szkoleniowiec w trzech meczach zdobył już siedem punktów. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Polonia wyprzedziła Arkę w tabeli.
Mariusz Ujek z zimną krwią wykorzystał pierwszy prezent (zobacz). Jeden ze stoperów rywali wybijał piłkę tak niefortunnie, że nastrzelił napastnika Polonii i ten znalazł się w wyśmienitej sytuacji. Ledwie wznowiono grę, a Witkowki znów wyciągał piłkę z siatki. Podarunek numer dwa podarował Bruma, który w piękny sposób... przelobował bramkarza swojej drużyny (zobacz). - Strzeliliśmy sobie dwie bramki - przyznał Maciej Szmatiuk, obrońca gości.
- Mieliśmy trochę szczęścia, ale szczęściu trzeba pomóc - komentował Marcin Radzewicz z Polonii. Faktem jednak było, że w drugiej połowie to Arka stworzyła sobie znacznie więcej sytuacji. Bytomianie rzadko wychodzili z atakami. Mieli wyraźny problem, aby zapędzić się pod pole karne przeciwnika, więc Miroslav Barczik próbował zaskoczyć Witkowskiego lobem z kilkudziesięciu metrów. Uderzył zbyt mocno, aby pokusić się o najładniejsze trafienie kolejki.
Pod bramką Polonii najwięcej problemów stwarzał Paweł Zawistowski. 26-letni pomocnik strzelił niemal z każdej sytuacji. Świetnie bronił Szymon Gąsiński. Nic dziwnego, że kibice skandowali jego nazwisko. Raz piłka trafiła w słupek jego bramki. - Szkoda straconych punktów, bo Polonia nic rewelacyjnego nie pokazała - dodał Szmatiuk.
Może drużyna gra bez większego polotu, ale Jan Urban znów punktuje! Nowy szkoleniowiec w trzech meczach zdobył już siedem punktów. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Polonia wyprzedziła Arkę w tabeli.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów