Poleciał na Florydę, aby nabrać sił przy rodzinie

16.07.2009
Synowie Mariusza Klimka, głównego udziałowca Ruchu Chorzów, nie trenują przy Cichej, lecz w szkółce piłkarskiej na Florydzie. - Dwa "blondasy" wśród murzynków i mulatów - śmieje się Klimek.
Chorzowski biznesmen przez kilka dni był w Polsce. Załatwiał sprawy związane między innymi z Ruchem. Po ich zamknięciu poleciał do USA. - Dzieci się stęskniły. Ja zresztą za nimi też - podkreśla Klimek, który ze światowym kryzysem styka się na co dzień. Firma odzieżowa "Reporter", którą założył, prowadzi interesy w Azji. Po czasach dobrobytu, przyszły trudne chwile. Do sądu trafił wniosek o upadłość firmy, która ma 250 punktów sprzedaży.

- Człowieka dopadają chwile zwątpienia, ma ochotę wyłączyć się przed całym światem. Wtedy jednak dostrzega, jak ważna jest rodzina. Ona jest fundamentem funkcjonowania każdego człowieka. Nie wyobrażam sobie życia bez bliskich - dodaje Klimek. Jego życiowa partnerka mieszka na Florydzie z synami - Ivo i Brunem. Kilkuletni chłopcy kopia piłkę w szkółce piłkarskiej "Brazilian Soccer".

Klimek pozostaje głównym udziałowcem Ruchu, ale z uwagi na problemy swojej firmy nie jest w stanie wspierać klubu zastrzykami finansowymi, jak to miało miejsce kiedyś. Sama firma "Reporter" nie jest zaś od dłuższego czasu sponsorem "Niebieskich".
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również