Pojedynek V2!
04.11.2015
Z jednej strony mamy mistrza oraz zdobywcę Pucharu Estonii. Zawodnika zespołów z najwyższych klas rozgrywkowych Słowenii, Rosji oraz Polski. Kilkudziesięciokrotnego reprezentanta kraju, wciąż kluczowego piłkarza drużyny narodowej. Autora jednego z najpiękniejszych goli w historii estońskiego futbolu.
Po drugiej stronie barykady jest mistrz, zdobywca Pucharu oraz Superpucharu Czech. Gracz mający za sobą występy w Bundeslidze oraz Serie A. Reprezentant Czech, który ponownie dostrzeżony przez selekcjonera drużyny narodowej, właśnie ma okazję wrócić kadry. Z szansą wyjazdu na najbliższe Mistrzostwa Europy.
Mowa oczywiście o Konstantinie Vassiljevie oraz o Kamilu Vacku. Dwóch panach KV, którzy przed sezonem 2015/16 mogli wylądować w tym samym zespole, tak się jednak ostatecznie nie stało. Kostia długo negocjował z władzami gliwickiego Piasta, lecz kiedy już wydawało się, że obie strony dojdą do porozumienia, Estończyk zjawił się w Białymstoku, podpisując kontrakt z „Jagą”.
Oczywiście nie można się byłemu piłkarzowi Amkaru Perm dziwić. Bądź co bądź szedł do czołowego zespołu naszej Ekstraklasy, opuszczając zarazem ekipę walczącą jedynie o utrzymanie. Vassiljev nie wziął jednak pod uwagę specyficznych, polskich realiów piłkarskich, gdzie dzisiaj to białostocczanie drżą o ligowy byt, podczas gdy Piast rządzi na całej linii.
O tym, że tak będzie nie był naturalnie przekonany również Kamil Vacek, gdy trener Latal namawiał go do przyjścia na Okrzei. W końcu jednak Czech dał się przekonać i dzisiaj zaczyna, raczej niespodziewanie, odcinać kupony od tej jakże trafnej decyzji. „Piastunki” są na czele ligowej tabeli, on sam stał się przy okazji liderem drugiej linii najlepszej aktualnie ekipy w Polsce.
Poza gliwickim wątkiem w kariery obydwu piłkarzy, łączy ich jeszcze jedno. Obaj to typowi środkowi pomocnicy. Kreatorzy ofensywnych poczynań swoich drużyn, często nazywani „mózgami” zespołów. Obaj potrafią obsłużyć partnerów wręcz „natchnionym” podaniem, obaj także nieco gorzej radzą sobie w defensywie.
Różnica jest taka, iż Kostia dosyć często trafia do siatki, zdobywając nierzadko gole wyjątkowej urody, Vacek natomiast błyszczy niekonwencjonalnymi, indywidualnymi popisami, nie będąc typem egzekutora?
Czy którakolwiek z tych cech zadecyduje o wyniku sobotniej konfrontacji Jagiellonii z Piastem? Pożyjemy, zobaczymy. Na dzień dzisiejszy możemy jedynie żałować, iż obaj piłkarze jednak nie grają wspólnie w Gliwicach. Choć z drugiej strony może to i dobrze... Czy ktokolwiek byłby wówczas jeszcze w stanie zatrzymać Piasta?
Po drugiej stronie barykady jest mistrz, zdobywca Pucharu oraz Superpucharu Czech. Gracz mający za sobą występy w Bundeslidze oraz Serie A. Reprezentant Czech, który ponownie dostrzeżony przez selekcjonera drużyny narodowej, właśnie ma okazję wrócić kadry. Z szansą wyjazdu na najbliższe Mistrzostwa Europy.
Mowa oczywiście o Konstantinie Vassiljevie oraz o Kamilu Vacku. Dwóch panach KV, którzy przed sezonem 2015/16 mogli wylądować w tym samym zespole, tak się jednak ostatecznie nie stało. Kostia długo negocjował z władzami gliwickiego Piasta, lecz kiedy już wydawało się, że obie strony dojdą do porozumienia, Estończyk zjawił się w Białymstoku, podpisując kontrakt z „Jagą”.
Oczywiście nie można się byłemu piłkarzowi Amkaru Perm dziwić. Bądź co bądź szedł do czołowego zespołu naszej Ekstraklasy, opuszczając zarazem ekipę walczącą jedynie o utrzymanie. Vassiljev nie wziął jednak pod uwagę specyficznych, polskich realiów piłkarskich, gdzie dzisiaj to białostocczanie drżą o ligowy byt, podczas gdy Piast rządzi na całej linii.
O tym, że tak będzie nie był naturalnie przekonany również Kamil Vacek, gdy trener Latal namawiał go do przyjścia na Okrzei. W końcu jednak Czech dał się przekonać i dzisiaj zaczyna, raczej niespodziewanie, odcinać kupony od tej jakże trafnej decyzji. „Piastunki” są na czele ligowej tabeli, on sam stał się przy okazji liderem drugiej linii najlepszej aktualnie ekipy w Polsce.
Poza gliwickim wątkiem w kariery obydwu piłkarzy, łączy ich jeszcze jedno. Obaj to typowi środkowi pomocnicy. Kreatorzy ofensywnych poczynań swoich drużyn, często nazywani „mózgami” zespołów. Obaj potrafią obsłużyć partnerów wręcz „natchnionym” podaniem, obaj także nieco gorzej radzą sobie w defensywie.
Różnica jest taka, iż Kostia dosyć często trafia do siatki, zdobywając nierzadko gole wyjątkowej urody, Vacek natomiast błyszczy niekonwencjonalnymi, indywidualnymi popisami, nie będąc typem egzekutora?
Czy którakolwiek z tych cech zadecyduje o wyniku sobotniej konfrontacji Jagiellonii z Piastem? Pożyjemy, zobaczymy. Na dzień dzisiejszy możemy jedynie żałować, iż obaj piłkarze jednak nie grają wspólnie w Gliwicach. Choć z drugiej strony może to i dobrze... Czy ktokolwiek byłby wówczas jeszcze w stanie zatrzymać Piasta?
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów