Pogromcy śląskich drużyn ostrzą sobie zęby na Piasta

09.10.2009
- Chciałbym udowodnić gliwickim działaczom, że w dalszym ciągu nadawałbym się do ich zespołu - mówi Piotr Petasz, piłkarz Pogoni, która w ramach 1/8 finału Pucharu Polski zmierzy się z Piastem.
Po zwycięstwach nad GKS-em Katowice (3-0) i Górnikiem Zabrze (3-1) oraz remisie z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2-2), tym razem zatrzymać szczecińską Pogoń będzie próbował kolejny z naszych przedstawicieli, Piast Gliwice. Właśnie te dwie ekipy skojarzył ze sobą los w 1/8 finału Pucharu Polski. - Zarówno dla mnie, jak i dla naszego szkoleniowca, będzie to mecz inny niż wszystkie - podkreśla Piotr Petasz, zawodnik szczecinian, który jeszcze w ubiegłym sezonie - podobnie jak trener Piotr Mandrysz - reprezentował klub z Okrzei. - Sporym handicapem może być dla nas przywilej występu na własnym terenie, wśród swoich fanów. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji - zaznacza 25-latek, który miał spory udział w wybiciu pucharowych marzeń z głów piłkarzy Polonii Warszawa.

- Chciałbym udowodnić gliwickim działaczom, że w dalszym ciągu nadawałbym się do ich zespołu - tłumaczy Petasz, który na skutek konfliktu z ówczesnym trenerem "Piastunek", Markiem Wleciałowskim, zdecydował się na zmianę barw. - Zaaklimatyzowałem się w Pogoni i na chwilę obecną nie przewiduję rychłego powrotu na Śląsk - dodaje z uśmiechem.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również