Pogoń - Zagłębie 1-1. Sosnowiczanie odpadli, ale z honorem
24.03.2010
Trzeba przyznać, że kibice z Zagłębia Dąbrowskiego swojemu klubowi oddani są na dobre i złe. Na drugi koniec Polski pojechali w 400 osobowej grupie. To wynik imponujący, biorąc pod uwagę nie tylko odległość, ale też fakt, że na rewanżowe spotkanie z Pogonią jechali praktycznie pogodzeni z porażką.
Zagłębie zaprzepaściło szansę już tydzień temu. Wiary w odrobienie strat nie dawał nikt, dlatego szansę mieli dostać dublerzy. Do Szczecina nie wybrali się: Kłus, Kłoda, Myśliwy czy Marek.
Mimo wszystko, w pierwszym składzie sosnowiczan zagrało kilku podstawowych graczy. To oni robili najwięcej zamieszania pod bramką gospodarzy. Pach jeszcze w pierwszej połowie trafił w poprzeczkę. Już wtedy jednak na stadionie trwała feta miejscowych kibiców. Gospodarze po kapitalnym początku prowadzili dzięki trafieniu Dziuby.
Goście honor uratowali w drugiej połowie za sprawą Pajączkowskiego. Szanse, by wyprowadzić Zagłębie nawet na prowadzenie miał później Jaromin, który uderzał jednak niecelnie, a jeszcze częściej łapany był na spalonym.
Zagłębie zaprzepaściło szansę już tydzień temu. Wiary w odrobienie strat nie dawał nikt, dlatego szansę mieli dostać dublerzy. Do Szczecina nie wybrali się: Kłus, Kłoda, Myśliwy czy Marek.
Mimo wszystko, w pierwszym składzie sosnowiczan zagrało kilku podstawowych graczy. To oni robili najwięcej zamieszania pod bramką gospodarzy. Pach jeszcze w pierwszej połowie trafił w poprzeczkę. Już wtedy jednak na stadionie trwała feta miejscowych kibiców. Gospodarze po kapitalnym początku prowadzili dzięki trafieniu Dziuby.
Goście honor uratowali w drugiej połowie za sprawą Pajączkowskiego. Szanse, by wyprowadzić Zagłębie nawet na prowadzenie miał później Jaromin, który uderzał jednak niecelnie, a jeszcze częściej łapany był na spalonym.
Polecane
II liga