Pogoń - Ruch 1-1. No i znów się wyślizgnęło

12.09.2014
Po raz drugi z rzędu chorzowski Ruch traci pewne wydawałoby się trzy punkty w samej końcówce rywalizacji. Po raz drugi taka sytuacja ma miejsce w spotkaniu rozgrywanym nad polskim morzem. I po raz drugi „Niebiescy” przywiozą na Śląsk, tylko jedno „oczko”.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Wydarzenie
Niecałe dwa tygodnie temu rezerwowy Kevin Friesenbichler zdobył bramkę dla Lechii w 89. minucie konfrontacji gdańszczan z Ruchem. I uratował wówczas swój klub od pewnej porażki. Dziś wyczyn Austriaka powtórzył Maciej Dąbrowski. Obrońca Pogoni strzałem głową pokonał Krzysztofa Kamińskiego w 2. minucie doliczonego czasu gry. Ruch mógł być bogatszy w dwóch meczach o sześć punktów. Niestety wraca do domu jedynie z dwoma.

Bohater
Dąbrowski nie był w tym sezonie podstawowym graczem „Portowców”. Częściej od niego w wyjściowej jedenastce pojawiał się Hernani. Brazylijczyk nie mógł jednakże dzisiaj zagrać z powodu kontuzji i trener Wdowczyk postawił na 27-letniego zmiennika. Jak się okazało, ta decyzja była stuprocentowym strzałem w dziesiątkę.

Rozczarowanie
Najbardziej rozczarowujące jest to, że goście nie grali źle. Momentami Ruch przeważał, zagrażał bramce Janukiewicza, stwarzał sobie sytuacje. Niestety, ponownie niewiele zabrakło do ostatecznego sukcesu. Pogoń zdołała wyrównać. Być może zabrakło koncentracji w samej końcówce, a być może jedynie trochę szczęścia. Oby uśmiechnęło się ono do chorzowian już w następnej potyczce z Bełchatowem.

Co ciekawego
- Sędzia Tomasz Musiał pokazał w tym spotkaniu aż osiem żółtych kartek, w tym pięć graczom przyjezdnych.

- Marcin Malinowski wystąpił w Szczecinie po raz dwusetny w barwach „Niebieskich”. Szkoda, że nie zobaczymy stopera Ruchu w następnej kolejce, gdy będzie musiał pauzować za kartki.

- W 84. minucie oficjalny debiut w zespole Jana Kociana zaliczył nowy nabytek chorzowian – Jan Chovanec. Zaledwie minutę później już mógł zdobyć gola ale bramkarz Pogoni był na posterunku.

- W 41. minucie Grzegorz Kuświk strzelił bramkę, wykorzystując wrzutkę ze rzutu wolnego Filipa Starzyńskiego.

- „Fajnie, że strzeliliśmy ze stałego fragmentu gry, bo w poprzednim sezonie to była nasza mocna broń. Po tej asyście pękły mi buty, więc zmieniłem na białe. Miło kiedy rodzina dopinguje, jest taki lekki dreszczyk i zawsze fajnie, kiedy mogą zobaczyć mój mecz.”- to słowa, pochodzącego ze Szczecina, chorzowskiego Figo w przerwie spotkania.

- A to już odpowiedź Adama Frączczaka: „Bramkę dla Ruchu biorę na siebie. Po prostu wystartowałem żeby zablokować rywala i gdybym doszedł, to nie byłoby tego gola. Broniłem strefy, miałem być ostatni, ale niestety nie wyczyściłem tego.”
źródło: własne
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również