Pogoń - Piast 4-0. Marcin Robak pogrążył byłych kolegów...

29.10.2013
Było już źle, ale jeszcze nie aż tak. Piast Gliwice nie pokazał absolutnie nic, przegrał z Pogonią Szczecin zero do czterech... Na dodatek nie obyło się bez osłabień - czerwoną kartkę dostał Adrian Klepczyński.
Wydarzenie
Doliczony czas gry pierwszej połowy. Adrian Klepczyński nieznacznie przeszkadzał Marcinowi Robakowi w rajdzie na bramkę Dariusza Treli, a sędzia - nie wiedząc czemu - podyktował jedenastkę, karząc defensora Piasta czerwoną kartką. Dwie niezrozumiałe decyzje jednoznacznie zakończyły wtorkowe spotkanie w Szczecinie, bo sam "poszkodowany" okazję z jedenastego metra wykorzystał.

Bohater
Marcin Robak. Były napastnik Piasta Gliwice okazał się dziś... katem "Niebiesko-czerwonych". Nie dość, że zdobył trzy gole, to zwyczajnie był - piłkarsko - o kilka poziomów lepszy od obrońców z Gliwic. Prezes Jarosław Kołodziejczyk nie chciał dać wyższej pensji Robakowi, to napastnik zrobił... wysoko wynik...

Rozczarowanie
Wola wygranej Piasta. Można przegrywać po pierwszej połowie zero do czterech. To jeszcze nic wielkiego, bo piłka nożna to sport, gdzie gole zwyczajnie padają. Inna kwestia, kiedy po przerwie zespół przegrywający - w tym przypadku Piast - nie kwapi się do odrabiania strat, jakby... zadowalając się "pozytywnym" wynikiem. I za to każdy, kto wystąpił dziś w białym trykocie, powinien zostać skarcony!

Co ciekawego
- W zespole Pogoni Szczecin wystąpiło dwóch byłych zawodników Piasta - Marcin Robak i Wojciech Lisowski.

- Pierwsze trafienie dla gospodarzy padło już w piątej minucie spotkania, kiedy to Jakub Bąk popędził bocznym sektorem boiska, a następnie precyzyjnie dograł do Marcina Robaka. Napastnikowi nie pozostało nic innego, jak... zdobyć gola.

- Na drugiego gola fani w Szczecinie czekali czternaście minut, kiedy to Takuya Murayama przebiegł sporą część boiska, a następnie skierował futbolówkę w okienko bramki Dariusza Treli. Trafienie Japończyka - pierwsza klasa!

- Żeby goście nie mieli złudzeń, gospodarze "wrzucili" piłkę jeszcze raz do siatki... Tym razem - Marcin Robak. Co ciekawe, Robak w polu karnym Piasta stał... sam, niepilnowany. I to Murayamie pozwoliło na precyzyjne podanie. Być może gracze z Gliwic zapomnieli, że przecież Robak z nimi już nie gra...

- Druga połowa to gra bez polotu w środkowej strefie boiska. Gliwiczanie w ogóle nie byli zainteresowani odrabianiem strat, a gospodarze najwyraźniej nie chcieli dobijać i tak osłabionego Piasta.

- Przed meczem różnica goli Piasta wynosiła minus siedem. Po spotkaniu - minus jedenaście.

- W całym spotkaniu podopieczni trenera Marcina Brosza oddali... jeden celny strzał.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również