Pogoń - Piast 1-1. I to by było na tyle...

09.04.2011
Piast jak nie zachwycał, tak dalej gra marnie. Zanotował też kolejny mecz bez zwycięstwa, co sprawiło, że awans stał się prawie niemożliwy. Gwóźdź do trumny gliwiczan dobiła Pogoń Szczecin.
Mecz dla gliwiczan rozpoczął się fatalnie. Już na początku spotkania prowadzenie objęli gospodarze. Majkowski wrzucił piłkę z prawej strony boiska wprost na głowę słabo pilnowanego przez Lewczuka Frączczaka. Młody zawodnik "Portowców" bez problemu umieścił głową futbolówkę między Jakubem Szmatułą, a słupkiem bramki Piasta. Przy trafieniu dla Pogoni nie popisał się także Jan Buryan, łatwo przepuszczając Majkowskiego prawą flanką. 

Piast postanowił jednak nie być dłużny gospodarzom. Dobrą piłkę do Maycona posłał Rudolf Urban. Dobrze odnalazł się z futbolówką Brazylijczyk, wyprowadzając w pole dwóch obrońców Pogoni, i umieścił piłkę w siatce. Akcja ta pokazała, że gliwiczanom bardzo zależy na awansie.

Od początku drugiej połowy "Niebiesko-czerwoni" mocno zaatakowali "Portowców". Jednej z najlepszych sytuacji w spotkaniu nie wykorzystał Maycon. Brazylijczyk znalazł się oko w oko z Fabiniakiem. Bramkarz Pogoni został ominięty przez napastnika Piasta, jednak ten nie zdołał umieścić piłki w siatce.

Mimo sporej ambicji i kilku ciekawych sytuacji, Piast jedynie zremisował. Kolejna strata punktów znacznie utrudniła gliwiczanom walkę o awans do ekstraklasy. Już nawet najwięksi optymiści zaczynają powątpiewać, czy spadkowicz z najwyższej klasy rozgrywkowej jest w stanie do niej wrócić jeszcze tego roku.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również