Pogoń - Piast 0-2. Tomas Docekal rozprawił się z "Portowcami"

10.03.2013
Bezradna dziś Pogoń uznała wyższość gliwickiego Piasta, który - za sprawą dwóch trafień Tomasa Docekala - dopisał do swojego konta kolejne trzy punkty. Dzięki temu gliwiczanie awansowali na szóste miejsce.
Wydarzenie
Po nieco ponad godzinie gry Piast miał rzut rożny. Tomasz Podgórski dośrodkował piłkę w centrum pola karnego, a tam najsprytniej zachował się Tomas Docekal. Mierzący ponad 190 centymetrów wzrostu napastnik skierował głową piłkę do siatki Dusana Pernisa. To było drugie trafienie Czecha w tym meczu.

Bohater
Tomas Docekal. Niemal każdy strzał Czecha zamieniany był na trafienie. Wiele do życzenia pozostawia gra ciałem i głową Docekala, ale dziś to on zapewnił gliwiczanom komplet punktów.

Rozczarowanie
Edi Andradina. Ten, który w ostatnich meczach między obiema zespołami był postacią wyróżniającą się, dziś nie stanowił dla Dariusza Treli najmniejszego zagrożenia, marnując jeszcze rzut karny.

Co ciekawego
- Zawodników w Szczecinie przywitała zimowa aura. Boisko było całe zaśnieżone.

- Po raz kolejny w pierwszym składzie Piasta znaleźli się Radosław Murawski i Tomas Docekal, którzy jesienią nie mieli zbyt wielu okazji do pokazania się na boiskach ekstraklasy.

- Przed przerwą Ruben Jurado pomknął prawą stroną boiska, a następnie "przeciął" pole karne podaniem do czeskiego napastnika "Niebiesko-czerwonych", a ten bez najmniejszego problemu umieścił futbolówkę w siatce szczecińskiej Pogoni.

- W pierwszej połowie w posiadaniu piłki dominowali gospodarze, ale to goście zdawali się być groźniejsi w poczynaniach ofensywnych, co rusz nękają defensywę Pogoni.

- w 48. minucie meczu Tomas Docekal sfaulował w polu karnym Maksymiliana Rogalskiego. Minutę później do jedenastki podszedł Edi Andradina, który w tym sezonie się jeszcze nie pomylił, strzelając z jedenastego metra. Ale dziś - w konfrontacji z Dariuszem Trelą - lepszy okazał się bramkarz Piasta. Edi nie trafił piłką w światło bramki.

- Pod koniec gry Docekal przyjął piłkę przy asekurujących go trzech defensorach Pogoni, a następnie oddał bardzo niebezpieczny strzał. Sporymi umiejętnościami wykazał się Pernis.

- Ze sporym grymasem bólu na twarzy boisko opuścił Radosław Murawski. Całkiem możliwe, że doszło do uszkodzenia więzadeł w lewym kolanie.

- Grę w ofensywie ożywił Tomasz Bzdęga, który zameldował się na murawie pod koniec spotkania.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również