Podgórski: Dołożyliśmy swoją cegiełkę do pożegnania Górnika z ekstraklasą
17.08.2012
Piłkarzy beniaminka ekstraklasy nie trzeba do spotkania z zabrzanami motywować. Dlaczego? - Bo atmosfery tego meczu nie da się nie czuć. Górnik to w końcu nie jest zwykły przeciwnik - odpowiada Tomasz Podgórski, kapitan i jeden z liderów zespołu Marcina Brosza.
Piłkarz wie, że derby z Górnikiem są bardzo ważne i atmosfera dzisiejszego spotkania udziela się w obu klubach. Jednak najważniejszym celem gliwiczan jest utrzymanie w lidze. - A tego jednym zwycięstwem - nawet tak ważnym - sobie nie zapewnimy - podkreśla.
Podgórski dwa razy zagrał z Górnikiem. - Ten pierwszy raz pamiętam tym bardziej, że to był mój debiut w ekstraklasie. Przegraliśmy wtedy na Roosevelta 0-1, więc wolę wracać pamięcią do meczu na Okrzei... Górnik miał wtedy trenera Kasperczaka i wielu zawodników "z nazwiskami". Nie było chyba nikogo, kto wróżyłby tej drużynie spadek. Tyle, że to nie był kolektyw. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że zwyciężając 1-0 dołożyliśmy swoją cegiełkę do jej pożegnania z ekstraklasą - wspomina.
- Sam mecz to było niezapomniane przeżycie tak dla nas, jak i kibiców, którzy stawili się w komplecie. Do dzisiaj w rozmowach z nimi temat tamtej wygranej się przewija - nie ukrywa piłkarz Piasta. W ostatniej kolejce tamtego sezonu Górnik miał jeszcze szansę na utrzymanie, ale Piast przegrał z Lechią Gdańsk, która także walczyła o ligowy byt. Pojawiły się głosy, że gliwiczanie przegrali, bo chcieli, by Górnik spadł z ligi. Podgórski zapewnia, że tak nie było. - Była radość, ale z utrzymania Piasta, a nie ze spadku Zabrza. Chodzi o taką piłkarską solidarność. Nikomu nie życzy się pożegnania z ligą, bo to wielki dramat - przekonuje.
Jak kapitan Piasta ocenia decyzję, że na stadionie zabraknie kibiców Górnika? - Rozumiem względy bezpieczeństwa, ale jednocześnie bardzo żałuję, że tak wyszło - odpowiada, przypominając mecz z GKS-em Katowice, który był dla niego prawdziwym piłkarskim świętem.
Piłkarz wie, że derby z Górnikiem są bardzo ważne i atmosfera dzisiejszego spotkania udziela się w obu klubach. Jednak najważniejszym celem gliwiczan jest utrzymanie w lidze. - A tego jednym zwycięstwem - nawet tak ważnym - sobie nie zapewnimy - podkreśla.
Podgórski dwa razy zagrał z Górnikiem. - Ten pierwszy raz pamiętam tym bardziej, że to był mój debiut w ekstraklasie. Przegraliśmy wtedy na Roosevelta 0-1, więc wolę wracać pamięcią do meczu na Okrzei... Górnik miał wtedy trenera Kasperczaka i wielu zawodników "z nazwiskami". Nie było chyba nikogo, kto wróżyłby tej drużynie spadek. Tyle, że to nie był kolektyw. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że zwyciężając 1-0 dołożyliśmy swoją cegiełkę do jej pożegnania z ekstraklasą - wspomina.
- Sam mecz to było niezapomniane przeżycie tak dla nas, jak i kibiców, którzy stawili się w komplecie. Do dzisiaj w rozmowach z nimi temat tamtej wygranej się przewija - nie ukrywa piłkarz Piasta. W ostatniej kolejce tamtego sezonu Górnik miał jeszcze szansę na utrzymanie, ale Piast przegrał z Lechią Gdańsk, która także walczyła o ligowy byt. Pojawiły się głosy, że gliwiczanie przegrali, bo chcieli, by Górnik spadł z ligi. Podgórski zapewnia, że tak nie było. - Była radość, ale z utrzymania Piasta, a nie ze spadku Zabrza. Chodzi o taką piłkarską solidarność. Nikomu nie życzy się pożegnania z ligą, bo to wielki dramat - przekonuje.
Jak kapitan Piasta ocenia decyzję, że na stadionie zabraknie kibiców Górnika? - Rozumiem względy bezpieczeństwa, ale jednocześnie bardzo żałuję, że tak wyszło - odpowiada, przypominając mecz z GKS-em Katowice, który był dla niego prawdziwym piłkarskim świętem.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów