Podbeskidzie - Widzew 3-0. Zostaje! Zostaje! Podbeskidzie!
Wydarzenie
Podbeskidzie w dobrym stylu wywalczyło utrzymanie w Ekstraklasie. Leszek Ojrzyński odmienił zespół. Potrzebował na to trochę czasu, ale brzydkie kaczątko zupełnie nie radzące sobie z lidze jesienią, przerodziło się w drużynę, która bez dwóch zdań zasłużyła na kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Bohater
Dariusz Kołodziej w trudnym momencie - drużynie nie szło, podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze. Pewnym uderzeniem wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Fabianie Paweli. Gospodarzom po tym trafieniu grało się łatwiej, bowiem Widzew stanął pod ścianą z napisem „I liga”. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż w meczu 22. kolejki Podbeskidzie pokonało u siebie drużynę z Łodzi 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Kołodziej... z rzutu karnego.
Rozczarowanie
W takim dniu, gdy niemożliwe stało się możliwe, nie sposób mówić o jakimkolwiek rozczarowaniu w kontekście Podbeskidzia. Drużyna pokazała wiosną góralski charakter. Kibice bielskiego klubu przeżyli swoiste deja vu. W poprzednim sezonie ich pupile, po rundzie jesiennej również byli skazywani na spadek.
Rozczarował Widzew. Nie chodzi jednak tylko o postawę zawodników z Łodzi w dzisiejszym meczu, ale w przekroju całego sezonu. Widzew żegna się z Ekstraklasą.
Co ciekawego:
- Nietypowo i z pomysłem rozegrany rzut rożny mógł przynieść otwarcie wyniku w 19. minucie. Richard Zajac wyciągnął się niczym struna po uderzeniu głową Povilasa Leimonasa.
- Fenomenalną akcję w 59. minucie przeprowadził Damian Chmiel. Dariusz Łatka przejął źle wyprowadzaną piłkę ze strefy obronnej, zagrał do Chmiela, który pociągnął kilka metrów i uderzył nie do obrony. Futbolówka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od poprzeczki.
- Chwilę później goście skopiowali swój popis. Po raz kolejny nieporadnie otwierali akcję i stracili futbolówkę. Po dograniu Paweli Marek Sokołowski uderzył nad poprzeczką.
- Dobrą zmianę dał Piotr Malinowski, który raz po raz dawał się we znaki obrońcom.
- W samej końcówce na listę strzelców wpisał się Krzysztof Chrapek, który wykorzystał podanie Sebastiana Bartlewskiego. Arbiter po tym wydarzeniu nie wznowił już gry. Filigranowy napastnik zanotował pierwsze trafienie w tym sezonie.
- Z Widzewem nie zagrał Frank Adu Kwame, który w meczu ze Śląskiem Wrocław obejrzał czwartą żółtą kartkę w sezonie. Wystąpili natomiast nieobecni ostatnio Marek Sokołowski - narzekał na uraz mięśniowy oraz Bartłomiej Konieczny - pauzował za nadmiar „żółtek”.
- W poprzednim sezonie Podbeskidzie w ostatniej kolejce spotkało się z Widzewem. Łódzka drużyna była wówczas pewna ligowego bytu, mogła „spuścić” „Górali” z ligi. Bielszczanie wygrali na wyjeździe 2:1 i utrzymali się w Ekstraklasie Dzisiaj rolę, w nieco odmiennych okolicznościach, się odwróciły. Podbeskidzie walczyło o swoje, Widzew o swoje.
- Mecz cieszył się dużym zainteresowaniem wśród kibiców. Bilety rozeszły się niczym ciepłe bułeczki, ostatnie w poniedziałek.