Podbeskidzie jest pewne zwycięstwa nawet gdy... nie idzie

08.11.2010
- Powiem nieskromnie - mamy taką wiarę we własne możliwości, że byliśmy pewni, że w końcu uda się strzelić gola MKS-owi - twierdzi Dariusz Łatka, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Choć spotkania na własnym stadionie, z drużynami teoretycznie dużo słabszymi, nie należą do najłatwiejszych, bielszczanie zarzekają się, że zawsze wierzą, a nawet są przekonani, że uda się zdobyć komplet punktów. - Kibice nam pomagają, gramy na swoim stadionie i mamy większe możliwości od wielu rywali. Naprawdę wierzymy w siebie i w to, że mamy umiejętności wystarczające do wygrywania meczów. To skutkuje dobrymi wynikami - tłumaczy Łatka.

Podobnie myśli kapitan "Górali", Sławomir Cienciała. - Podczas meczów nie myślimy o tym, że może się nie udać. Często wystarczy byśmy wykorzystali tą tylko jedną sytuację z wszystkich, które stwarzamy, bo w obronie wykonujemy bardzo dobrą robotę. To dodaje wiary zespołowi - mówi Cienciała. Czy to oznacza, że bielszczanie mają wreszcie mentalność zwycięzców? Ich wyniki, oraz okoliczności, w jakich zdobywają punkty, mogą świadczyć, że tak rzeczywiście jest, co dobrze im wróży w kontekście walki o awans.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również