Podbeskidzie - Górnik 0-1. Zabrzanie zaczęli wreszcie tworzyć zespół!
20.03.2010
Kto przyszedł na mecz spóźniony, ten przegapił najważniejsze. Zanim wszyscy wygodnie rozsiedli się na trybunach, zabrzanie już wyszli na prowadzenie. Prawą stroną popędził Grzegorz Bonin, a następnie odegrał do stojącego na linii pola karnego Zahorskiego. Wracający po kontuzji napastnik oddał piłkę nadbiegającemu Marcinowi Wodeckiego, który huknął idealnie, wprost w okienko. Futbolówka odbiwszy się od słupka wpadła do bramki Richarda Zajaca.
Po tym ciosie do głosu doszli gospodarze, których głównym pomysłem na rozerwanie szczelnej obrony Górnika były strzały z dystansu. Szczególnie groźne były te oddane przez Łukasza Kanika i Dariusza Kołodzieja, ale w obu sytuacjach świetnie zachowywał się Sebastian Nowak. Po przerwie najlepszą okazję zmarnował Piotr Bagnicki. Zwycięstwo Górnika powinno być jeszcze wyższe, ale Wodecki w wymarzonej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką.
- Bardzo nas cieszy, a szczególnie mnie, że znów zagraliśmy na zero z tyłu. Marcinowi Wodeckiemu udało się strzelić piękną bramkę, która ustawiła nam mecz. To nie ja uratowałem zwycięstwo, bo wszyscy walczyliśmy bardzo rzetelnie - podkreślał Sebastian Nowak. - Jesteśmy strasznie zadowoleni z tego, że mimo iż Podbeskidzie miało więcej sytuacji, to jednak wywozimy stąd trzy punkty - dodał.
Natomiast jeden z najlepszych w drużynie gospodarzy, Dariusz Kołodziej, nie krył po ostatnim gwizdku rozczarowania. - Szybko zdobyta bramka zabrzan ustawiła ten mecz. Mieliśmy kilka akcji, które mogły nam przynieść korzyść, ale niestety znów się nie udało. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. W drugiej wszystko siadło. Nie mam pojęcia dlaczego.
Konferencja prasowa:
Adam Nawałka (trener Górnika): Najbardziej cieszą dziś trzy punkty, choć wiadomo, że dopiero na koniec będziemy rozliczani z tego, jaki bagaż punktowy uzbieramy. Zawodnicy stanowili dziś drużynę, wszyscy walczyli, pomagali sobie. Uważam, że Podbeskidzie jest bardzo dobrze ułożone pod względem taktycznym i przez to był to dla nas niezwykle trudny mecz.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Wszystkiego się spodziewaliśmy, tylko nie utraty bramki już w 3. minucie. Cała taktyka runęła, bo w pierwszej połowie chcieliśmy grać takie szachy, jak z Pogonią Szczecin. Stworzyliśmy sobie w pierwszej połowie kilka sytuacji i szkoda, że żadnej nie udało się wykorzystać. Po przerwie miałem troszkę związane nogi, bo z kontuzją zszedł Michał Osiński, na ból kolana narzekał Łukasz Ganowicz i musiałem zwlekać z dokonaniem trzeciej zmiany. W drugiej połowie świetną okazję miał Piotrek Bagnicki, ale nie wiem czemu uderzył w sytuacji "sam na sam" tak lekko. Do chłopców nie mam żadnych pretensji, bo podjęli równorzędną walkę.
Po tym ciosie do głosu doszli gospodarze, których głównym pomysłem na rozerwanie szczelnej obrony Górnika były strzały z dystansu. Szczególnie groźne były te oddane przez Łukasza Kanika i Dariusza Kołodzieja, ale w obu sytuacjach świetnie zachowywał się Sebastian Nowak. Po przerwie najlepszą okazję zmarnował Piotr Bagnicki. Zwycięstwo Górnika powinno być jeszcze wyższe, ale Wodecki w wymarzonej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką.
- Bardzo nas cieszy, a szczególnie mnie, że znów zagraliśmy na zero z tyłu. Marcinowi Wodeckiemu udało się strzelić piękną bramkę, która ustawiła nam mecz. To nie ja uratowałem zwycięstwo, bo wszyscy walczyliśmy bardzo rzetelnie - podkreślał Sebastian Nowak. - Jesteśmy strasznie zadowoleni z tego, że mimo iż Podbeskidzie miało więcej sytuacji, to jednak wywozimy stąd trzy punkty - dodał.
Natomiast jeden z najlepszych w drużynie gospodarzy, Dariusz Kołodziej, nie krył po ostatnim gwizdku rozczarowania. - Szybko zdobyta bramka zabrzan ustawiła ten mecz. Mieliśmy kilka akcji, które mogły nam przynieść korzyść, ale niestety znów się nie udało. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. W drugiej wszystko siadło. Nie mam pojęcia dlaczego.
Konferencja prasowa:
Adam Nawałka (trener Górnika): Najbardziej cieszą dziś trzy punkty, choć wiadomo, że dopiero na koniec będziemy rozliczani z tego, jaki bagaż punktowy uzbieramy. Zawodnicy stanowili dziś drużynę, wszyscy walczyli, pomagali sobie. Uważam, że Podbeskidzie jest bardzo dobrze ułożone pod względem taktycznym i przez to był to dla nas niezwykle trudny mecz.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Wszystkiego się spodziewaliśmy, tylko nie utraty bramki już w 3. minucie. Cała taktyka runęła, bo w pierwszej połowie chcieliśmy grać takie szachy, jak z Pogonią Szczecin. Stworzyliśmy sobie w pierwszej połowie kilka sytuacji i szkoda, że żadnej nie udało się wykorzystać. Po przerwie miałem troszkę związane nogi, bo z kontuzją zszedł Michał Osiński, na ból kolana narzekał Łukasz Ganowicz i musiałem zwlekać z dokonaniem trzeciej zmiany. W drugiej połowie świetną okazję miał Piotrek Bagnicki, ale nie wiem czemu uderzył w sytuacji "sam na sam" tak lekko. Do chłopców nie mam żadnych pretensji, bo podjęli równorzędną walkę.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów