"Po to tyle się włóczyliśmy, żeby teraz wygrywać u siebie!"

30.03.2012
Mecz z KS-em Polkowice, dla piłkarzy gliwickiego Piasta będzie nie lada wyzwaniem. W końcu na Śląsk przyjedzie zespół nieprzewidywalny, który za wszelką cenę chce utrzymać się w I lidze.
Stąd w Gliwicach nikt Polkowic nie ignoruje. Wręcz przeciwnie. Przed spotkaniem ze znajdującą się w dole ligowej tabeli ekipą, gracze Piasta są w pełni skoncentrowani. - Oni pokazali, że grać w piłkę potrafią. Na dodatek przyjadą do nas żądni punktów, pokrzepieni odniesionym zwycięstwem nad Kolejarzem Stróże. To będzie bardzo trudny mecz - mówi obrońca Piasta, Wojciech Lisowski (na zdjęciu obok).

Obawy gospodarzy
Polkowice mają czym zaskakiwać. Prócz sporego zaangażowania w grę, mają w swoich szeregach wielu uznanych graczy. Ale gospodarze najbardziej obawiają się jednego z nich, Krzysztofa Janusa. - Ten gracz jest kręgosłupem ekipy z Polkowic. Po pierwsze, to najlepszy strzelec zespołu, a po drugie gra bez niego nie ma odpowiedniego kształtu. Stąd metoda jest prosta, ale trudna jednocześnie. Janusa należy wyłączyć z rozgrywki poprzez twardą, nieustępliwą walkę i krycie - dodaje młody piłkarz.

Jest jeszcze jeden sposób...
Piast ostatnio spory nacisk kładzie na rozgrywanie akcji środkiem pola. Kreatorami stylu w Gliwicach są Alvaro Jurado Espinosa oraz Rudolf Urban. Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy, ta dwójka poprowadzi gliwiczan do zwycięstwa. - Rudolf i Alvaro muszą mieć dobry dzień, bo to oni tworzą naszą grę. To oni rozprowadzają piłki do poszczególnych zawodników, ale też wspomagają inne formacje. Poza tym musimy zagrać mądrze, ofensywnie i konsekwentnie w każdej piłkarskiej materii - zauważa Lisowski.

Limit błędów na własnym obiekcie wynosi... Ne ma takiego!
Mówiąc krótko - Piast nastawia się na bezbłędną grę u siebie! "Niebiesko-czerwoni" nie dopuszczają myśli, że na własnym obiekcie mogą stracić punkty. - Po to tyle włóczyliśmy się na obczyźnie, żeby u siebie zgarniać potrzebne "oczka". Nie daliśmy sobie żadnego marginesu błędów, bo byłoby to niedorzeczne. Musimy gromadzić punkty, aby na koniec sezony być zadowolonym z rundy - twierdzi wypożyczony z Legii Warszawa boczny obrońca.

Z biletami szału nie ma... Ale jest lepiej niż tydzień temu!
Frekwencja podczas zeszłotygodniowego meczu z Wartą Poznań wyniosła 5353 osoby. Z kolei piątkowego poranka ta liczba już kreuje się wokół 4000 widzów. Na dodatek największym zainteresowaniem cieszy się kilkugodzinny okres przedmeczowy. Stąd organizatorzy przewidują, że na starcie z Polkowicami, na trybunach zamelduje się więcej kibiców, niż miało to miejsce tydzień temu.

Piast Gliwice - KS Polkowice
piątek, 19:00
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również