Remis w dzisiejszym meczu nikogo z pewnością nie krzywdzi. Obydwa zespoły miały swoje szanse, ale żadna z drużyn nie pokazała dziś wystarczająco dużo jakości, by zdobyć trzy punkty.
Po punkcie... i wszyscy zadowoleni
Wobec coraz trudniejszej sytuacji w tabeli swojej drużyny trener Ryszard Tarasiewicz musi szukać punktów w każdym spotkaniu bez względu na styl. Nie może więc dziwić, że tyszanie na dzisiejsze spotkanie z GKS-em Jastrzębie wyszli z nastawieniem głównie na defensywę. W wyjściowej jedenastce próżno było szukać napastnika. W pierwszej linii grał dziś Łukasz Grzeszczyk, który jednak lepiej się czuje ustawiony za klasyczną "dziewiątką".
Od pierwszych minut było widać, że goście nastawili się dziś na grę z kontrataku. Jastrzębie z kolei zupełnie przyzwoicie radziło sobie w ataku pozycyjnym, dzięki czemu piłka często gościła w okolicach pola karnego Jałochy. W atakach gospodarzy brakowało jednak precyzji, jak chociażby przy strzale Tronta zza pola karnego. Trzeba tez jednak przyznać, że defensywa GKS-u Tychy była dziś bardzo dobrze zorganizowana i nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele. W końcówce pierwszej części gry do głosu doszli jednak goście. Głównie za sprawną Monterde, który napędzał większość ataków gości. To właśnie on najprzytomniej zachował się w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, gdy Abramowicz mocno zagrał w pole karne gospodarzy, a piłka najpierw odbiła się od jednego z obrońców, a później Hiszpan skierował ja do siatki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Na druga połowę jastrzębianie wyszli mocno zmotywowani, by jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Gospodarze mieli świadomość, że w pierwszej odsłonie byli strona przeważającą i przy odrobinie szczęścia to oni mogli być na prowadzeniu. W 55 minucie na chwilę tylko zagapili się tyscy obrońcy i od razu mieliśmy wyrównującego gola. Do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskoczył Szymura, który strzałem głową pokonał Jałochę. Po straconym golu tyszanie błyskawicznie mogli wrócić na prowadzenie. Najpierw bramkarza Jastrzębia zatrudnił Piątek, a chwile później minimalnie nad poprzeczką uderzał Adamczyk. W końcówce to jednak gospodarze mieli więcej okazji do objęcia prowadzenia, ale świetnie w tyskiej bramce spisywał się Jałocha, który bronił groźne uderzenia Alego i Adamka.
Remis w dzisiejszym meczu z pewnością jest zadowalający dla obydwu zespołów. Jastrzębie zachowuje miejsce w środku tabeli, natomiast tyszanie wobec swojej nieudolności w spotkaniach wyjazdowych muszą szanować każdy punkt zdobyty na obcych stadionach.
GKS Jastrzębie - GKS Tychy 1:1 (0:1)
0:1 Monterde, 45 min.
1:1 Szymura, 55 min. (głową)
Jastrzębie: Drazik – Kulawiak, Pacholski, Szymura, Gojny – Spychała, Tront – Ali, Jadach (69' Gancarczyk), Skórecki (81' Żak) – Adamek (90' Jaroszek)
Tychy: Jałocha - Grzybek, Biernat, Tanzyna, Abramowicz - Adamczyk, Daniel (77' Bogusławski), J.Piątek, Bernhardt (68' Vojtus), Monterde (84' Mańka) - Grzeszczyk
Żółte kartki: Skórecki, Jadach, Spychała - Grzybek, Tanżyna, Abramowicz
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)