Plawgo z mistrzowskim tytułem, ale do Berlina nie pojedzie
01.08.2009
Niestety, zarówno próba w piątkowych eliminacjach, jak i w sobotnim finale zakończyła się fiaskiem. Premierowego dnia zmagań w Mistrzostwach Polski Marek Plawgo osiągnął czas gorszy od minimum o 0.55s. (49.80). Bytomianin zapowiadał poprawienie swego rezultatu, jednak w biegu - ostatniej szansy - było jeszcze gorzej. Mistrzostwo wywalczył z wynikiem 50.39s.
Reprezentant Warszawianki już wcześniej zrezygnował z ubiegania się o miejsce w reprezentacyjnej sztafecie 4x400 m, więc wszystko wskazuje na to, że do Berlina nie pojedzie. Celowo piszemy "wszystko wskazuje" bowiem targany w tym roku kontuzjami lekkoatleta wypełnił już wcześniej, podczas zawodów w Atenach, minimum B IAAF (49.80).
W obozie ambitnego 28-latka sceptycznie jednak podchodzą do pomysłu skorzystania z tej furtki. Wspominał o tym kilka dni temu Jan Widera, trener Plawgi. - Szukać dodatkowej szansy na wyjazd na mistrzostwa świata w momencie, gdy finał jest poza zasięgiem, to byłaby co najmniej dziwna sytuacja. Zwłaszcza w przypadku tak doświadczonego i utytułowanego zawodnika, jakim jest Marek. Jechać po to, by tylko zaliczyć udział w mistrzostwach świata? - pytał retorycznie Widera, zdając sobie sprawę, że próba osiągnięcia minimum PZLA może się nie udać.
- Z powodu kontuzji uciekło za dużo sezonu. Oczekiwania wobec Marka były jednak bardzo duże. Sam zawodnik też wymagał od siebie wiele. Zdrowie jest jednak najważniejsze. Trzeba będzie przełknąć tę gorzką pigułkę, a taki czarny sezon każdemu się zdarza - podsumował Widera.
Reprezentant Warszawianki już wcześniej zrezygnował z ubiegania się o miejsce w reprezentacyjnej sztafecie 4x400 m, więc wszystko wskazuje na to, że do Berlina nie pojedzie. Celowo piszemy "wszystko wskazuje" bowiem targany w tym roku kontuzjami lekkoatleta wypełnił już wcześniej, podczas zawodów w Atenach, minimum B IAAF (49.80).
W obozie ambitnego 28-latka sceptycznie jednak podchodzą do pomysłu skorzystania z tej furtki. Wspominał o tym kilka dni temu Jan Widera, trener Plawgi. - Szukać dodatkowej szansy na wyjazd na mistrzostwa świata w momencie, gdy finał jest poza zasięgiem, to byłaby co najmniej dziwna sytuacja. Zwłaszcza w przypadku tak doświadczonego i utytułowanego zawodnika, jakim jest Marek. Jechać po to, by tylko zaliczyć udział w mistrzostwach świata? - pytał retorycznie Widera, zdając sobie sprawę, że próba osiągnięcia minimum PZLA może się nie udać.
- Z powodu kontuzji uciekło za dużo sezonu. Oczekiwania wobec Marka były jednak bardzo duże. Sam zawodnik też wymagał od siebie wiele. Zdrowie jest jednak najważniejsze. Trzeba będzie przełknąć tę gorzką pigułkę, a taki czarny sezon każdemu się zdarza - podsumował Widera.
Polecane
Sporty inne