Piotr Stawarczyk rozważał wyjazd z Polski. Było zapytanie z Azerbejdżanu
10.01.2013
Zdobył z Ruchem wicemistrzostwo Polski, nic więc dziwnego, że zaczęły się pojawiać ciekawe oferty. Z zagranicznych klubów. - Nie był to oczywiście jakiś wielki ruch, ale nagle pojawiło się zainteresowanie. Dostawałem sygnały od różnych menedżerów, którzy pytali czy byłbym skłonny wyjechać nawet za granicę. Odbierałem telefony, że są kluby gotowe do rozmów - wspomina Stawarczyk.
Jak sam przyznaje, był temat gry w Rosji i w Azerbejdżanie. - Wyraziłem chęć podjęcia negocjacji, dałem też wolną rękę w rozmowach z Ruchem, ale nagle kontakt się urwał - mówi. - Mnie wydawało się, że to idealny moment, żeby jeszcze gdzieś się sprawdzić i zarobić trochę większe pieniądze, bo przecież oczywiste, że nie dorobiłem się na piłce tyle, żeby móc wieść spokojne życie i niczym się nie martwić. Między innymi dlatego byłem zainteresowany transferem - dodaje.
Ostatecznie Stawarczyk został w Ruchu i niedawno przedłużył umowę z klubem do 2015 roku. - Podpisałem kontrakt na dwa i pół roku, i w tym momencie zupełnie przestałem myśleć o wyjeździe. Już na początku rundy nie chciałem sobie tym zawracać głowy i czekać w nieskończoność. Niejeden zawodnik nie podpisał już kontraktu, bo ktoś inny obiecywał mu gdzieś złote góry, a później pluł sobie w brodę - argumentuje zawodnik.
-Zdaję sobie sprawę, że ostatnie pół roku było słabe, jak dla większości zawodników Ruchu, ale może też to zamieszanie… Fakt, że dostawałem telefony o różnych możliwościach za granicą, opcjach zarobienia naprawdę ciekawych pieniędzy, być może to też mi nie pomogło. Nigdy wcześniej nie byłem szczególnie eksponowany, więc lekka dekoncentracja mogła się wkraść do głowy. Dlatego w pewnym momencie powiedziałem: koniec. Trzeba dać sobie spokój, jak najszybciej podpisać kontrakt z Ruchem i mieć czystą głowę. Wiedzieć na czym stoję - przyznaje.
Jak sam przyznaje, był temat gry w Rosji i w Azerbejdżanie. - Wyraziłem chęć podjęcia negocjacji, dałem też wolną rękę w rozmowach z Ruchem, ale nagle kontakt się urwał - mówi. - Mnie wydawało się, że to idealny moment, żeby jeszcze gdzieś się sprawdzić i zarobić trochę większe pieniądze, bo przecież oczywiste, że nie dorobiłem się na piłce tyle, żeby móc wieść spokojne życie i niczym się nie martwić. Między innymi dlatego byłem zainteresowany transferem - dodaje.
Ostatecznie Stawarczyk został w Ruchu i niedawno przedłużył umowę z klubem do 2015 roku. - Podpisałem kontrakt na dwa i pół roku, i w tym momencie zupełnie przestałem myśleć o wyjeździe. Już na początku rundy nie chciałem sobie tym zawracać głowy i czekać w nieskończoność. Niejeden zawodnik nie podpisał już kontraktu, bo ktoś inny obiecywał mu gdzieś złote góry, a później pluł sobie w brodę - argumentuje zawodnik.
-Zdaję sobie sprawę, że ostatnie pół roku było słabe, jak dla większości zawodników Ruchu, ale może też to zamieszanie… Fakt, że dostawałem telefony o różnych możliwościach za granicą, opcjach zarobienia naprawdę ciekawych pieniędzy, być może to też mi nie pomogło. Nigdy wcześniej nie byłem szczególnie eksponowany, więc lekka dekoncentracja mogła się wkraść do głowy. Dlatego w pewnym momencie powiedziałem: koniec. Trzeba dać sobie spokój, jak najszybciej podpisać kontrakt z Ruchem i mieć czystą głowę. Wiedzieć na czym stoję - przyznaje.
Polecane
Ekstraklasa