Piotr Pierścionek: W najmniej spodziewanym momencie dostaliśmy bramkę

19.09.2012
Przechodząca poważny kryzys Arka Gdynia miała dziś najlepszą okazję do przełamania się w Bytomiu. I choć Polonia meczu źle nie zaczęła, to znów przegrała spotkanie na I-ligowym froncie.
- Swojemu zespołowi chciałem podziękować za zaangażowanie i grę do samego końca. Całkiem przyzwoicie weszliśmy w mecz, mieliśmy do pewnego momentu inicjatywę i w najmniej spodziewanym momencie dostaliśmy bramkę - opisuje spotkanie 8. kolejki I ligi Piotr Pierścionek.

Jak się później okazało, Arce starczyło jedno trafienie, by wywieźć ze Śląska komplet punktów. - Ta bramka trochę podłamała zespół i nie potrafiliśmy złapać takiego rytmu gry, jakbyśmy chcieli. W drugiej połowie bardzo dobrze zorganizowany zespół gości nie pozwolił nam na wiele. Nie potrafiliśmy przenieść ciężaru gry pod bramkę przeciwnika, stwarzać sobie okazji i dlatego ten mecz przegraliśmy - analizował przyczyny szóstej w sezonie porażki trener Polonii Bytom.

Paweł Sikora, asystent pierwszego trenera gdynian przyznał, że mecz na Olimpijskiej nie był porywającym widowiskiem. - W pierwszej połowie powinniśmy strzelić drugą bramkę, a wtedy mielibyśmy więcej spokoju. Było ku temu kilka okazji, bodajże sam Tomasik miał dwie świetne okazje. W drugiej połowie też mieliśmy kilka sytuacji - mówił trener.

- Pierwsza liga jest tak specyficzna. Tu nikt za wrażenia punktów nie daje. Kilka meczów wcześniej zagraliśmy bardzo ładnie, ale je niestety przegraliśmy. Ładna gra widocznie nie przynosi rezultatów, bo tak jak zawsze to powtarzam, ta liga jest bardzo specyficzna. Liczy się przede wszystkim konsekwencja i dobra gra w obronie - zakończył Sikora.
źródło: arka.gdynia.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również