Piotr Mandrysz: Ruch nie pokazał jeszcze górnej granicy swoich możliwości
08.05.2012
Mandrysz w sezonie 2002/2003 trenował zespół Ruchu Chorzów. Ślązak z krwi i kości nie ukrywa także, że chorzowski klub darzy sporą sympatią, podobnie jak inne ekipy z regionu.
Ruch został wicemistrzem Polski - zasłużenie?
- Oczywiście, że zasłużenie. Uważam, że Ruch w przekroju całego sezonu grał bardzo równo. Powiem więcej - gdyby nie dwa pechowe remisy w rundzie wiosennej, w Chorzowie świętowano by zdobycie mistrzostwa Polski. To świadczy tylko i wyłącznie o słuszności wywalczonego tytułu akurat przez Ruch.
Ten sukces może oznacza okres "tłustych" lat w Chorzowie?
- Z pewnością osiągnięty wynik nakazuje myśleć, że wreszcie Ruch na dłuższy okres czasu zagości w czołówce polskiej ekstraklasy. Trudno jednak realnie ocenić taki stan rzeczy, będąc z dala od klubu. Prawda jest taka, że wiele czynników może wpłynąć na tę tezę. Głównie są to finanse klubu. Jeżeli prezesowi uda się pozyskać możnych sponsorów, jest to jak najbardziej możliwe.
Niestety, jak słusznie pan zauważył, Ruch jest najbiedniejszym zespołem w czołówce. Nie będzie to przeszkadzać w walce o wyższe cele?
- W dłuższej perspektywie nie będzie to pomocne. Ale spójrzmy chociażby przez pryzmat tego sezonu. Ruch dysponował niewysokim budżetem, a wcale nie był na straconej, ani przez chwilę. Taki stan rzeczy długo się jednak nie utrzyma, tego należy być świadomym. Rywale gruszek w popiele nie zasypiają. Tam ciągle trwają wzmocnienia. Takich ruchów też pewnie oczekują fani "Niebieskich".
Jak co roku, w Chorzowie ktoś z kadry się wyraźnie wybił. Ewentualne transfery "z klubu" rozbiją zespół?
- Wszystko zależy od tego, kto Chorzów opuści. Jeśli odejdą Arkadiusz Piech, Maciek Jankowski czy Marek Zieńczuk, na pewno rozbicie zgranej ekipy byłoby bardzo możliwe. Ale pewnie z tego faktu nie tylko ja zdaję sobie sprawę. Na szczęście do takich ruchów jeszcze sporo czasu. Wiele może się zmienić.
Nie bądźmy jednak pesymistami. Zakładając, że wszyscy ci gracze w Chorzowie zostaną - co trzeba zrobić, by walka w europejskich pucharach nie skończyła się blamażem?
- Każdy zespół, żeby się rozwijać, potrzebuje dopływu świeżej krwi w każdym okienku transferowym. Jeśli latem zespół z Cichej zasilą dwaj, trzej piłkarze, którzy podniosą wartość drużyny, Ruch może z tych pucharów nie odpaść prędko. Ale, niestety, zależne jest to od ruchów kadrowych w przerwie letniej.
Co się więc z Ruchem stanie, jeśli kadra się specjalnie nie zmieni? Nikt kluczowy nie odejdzie, ale też obędzie się bez spektakularnych transferów "do klubu".
- Nie można zapominać, że nawet te, zdawałoby się, mało spektakularne transfery, mogą być summa summarum bardzo pożyteczne. Przecież Arek Piech, który nie był specjalnie znany, okazał się strzałem w dziesiątkę! Ja, będąc jeszcze trenerem Pogoni Szczecin, zwróciłem uwagę na tego chłopaka. On wówczas reprezentował barwy Gawina Królewska Wola. Waldemar Fornalik ściągnął go też do Widzewa Łódź. Więc ta droga pokazuje, że Piech, nawet kilka lat temu, nie był wcale jakimś "ogórkiem". Zaznaczam - w niższych ligach są piłkarze bardzo utalentowani, choć anonimowi.
Piętnasty mistrz Polski - może to być dla "Niebieskich" realnym celem w przyszłym sezonie?
- Ta drużyna od mistrzostwa była oddalona o... 30 minut. Jestem zdania, że Ruch nie pokazał jeszcze górnej granicy swoich możliwości. Brak wzmocnień nie będzie też oznaczać, że jakość zespołu pójdzie w dół. Oczywiście, trener pewnie chce, żeby ta ekipa ewoluowała. Pytanie zawsze się pojawia jedno - czy drużyna w okresie przygotowawczym zrealizowała wszystkie założenia. Jeśli tak, należy bazować na umiejętnościach i szczęściu. Ale pamiętajmy też, że inne zespoły z czołówki mogą mieć problemy kadrowe. Nie najlepiej podobno może dziać się w Śląsku Wrocław. Z Lecha Poznań odejdzie kilku czołowych graczy. Dosyć spokojnie, ale z nadziejami, podchodzę do walki Ruchu o tytuł mistrza Polski.
Ale kciuki za "Niebieskich" będzie pan trzymać?
- Ma się rozumieć! Ja kibicuję wszystkim śląskim drużynom. Jako rodowity Ślązak, zawsze trzymam kciuki za nasze ekipy. Nie inaczej jest w przypadku Ruchu Chorzów.
Rozmawiał Dawid Jenczmyk.
Ruch został wicemistrzem Polski - zasłużenie?
- Oczywiście, że zasłużenie. Uważam, że Ruch w przekroju całego sezonu grał bardzo równo. Powiem więcej - gdyby nie dwa pechowe remisy w rundzie wiosennej, w Chorzowie świętowano by zdobycie mistrzostwa Polski. To świadczy tylko i wyłącznie o słuszności wywalczonego tytułu akurat przez Ruch.
Ten sukces może oznacza okres "tłustych" lat w Chorzowie?
- Z pewnością osiągnięty wynik nakazuje myśleć, że wreszcie Ruch na dłuższy okres czasu zagości w czołówce polskiej ekstraklasy. Trudno jednak realnie ocenić taki stan rzeczy, będąc z dala od klubu. Prawda jest taka, że wiele czynników może wpłynąć na tę tezę. Głównie są to finanse klubu. Jeżeli prezesowi uda się pozyskać możnych sponsorów, jest to jak najbardziej możliwe.
Niestety, jak słusznie pan zauważył, Ruch jest najbiedniejszym zespołem w czołówce. Nie będzie to przeszkadzać w walce o wyższe cele?- W dłuższej perspektywie nie będzie to pomocne. Ale spójrzmy chociażby przez pryzmat tego sezonu. Ruch dysponował niewysokim budżetem, a wcale nie był na straconej, ani przez chwilę. Taki stan rzeczy długo się jednak nie utrzyma, tego należy być świadomym. Rywale gruszek w popiele nie zasypiają. Tam ciągle trwają wzmocnienia. Takich ruchów też pewnie oczekują fani "Niebieskich".
Jak co roku, w Chorzowie ktoś z kadry się wyraźnie wybił. Ewentualne transfery "z klubu" rozbiją zespół?
- Wszystko zależy od tego, kto Chorzów opuści. Jeśli odejdą Arkadiusz Piech, Maciek Jankowski czy Marek Zieńczuk, na pewno rozbicie zgranej ekipy byłoby bardzo możliwe. Ale pewnie z tego faktu nie tylko ja zdaję sobie sprawę. Na szczęście do takich ruchów jeszcze sporo czasu. Wiele może się zmienić.
Nie bądźmy jednak pesymistami. Zakładając, że wszyscy ci gracze w Chorzowie zostaną - co trzeba zrobić, by walka w europejskich pucharach nie skończyła się blamażem?
- Każdy zespół, żeby się rozwijać, potrzebuje dopływu świeżej krwi w każdym okienku transferowym. Jeśli latem zespół z Cichej zasilą dwaj, trzej piłkarze, którzy podniosą wartość drużyny, Ruch może z tych pucharów nie odpaść prędko. Ale, niestety, zależne jest to od ruchów kadrowych w przerwie letniej.
Co się więc z Ruchem stanie, jeśli kadra się specjalnie nie zmieni? Nikt kluczowy nie odejdzie, ale też obędzie się bez spektakularnych transferów "do klubu".
- Nie można zapominać, że nawet te, zdawałoby się, mało spektakularne transfery, mogą być summa summarum bardzo pożyteczne. Przecież Arek Piech, który nie był specjalnie znany, okazał się strzałem w dziesiątkę! Ja, będąc jeszcze trenerem Pogoni Szczecin, zwróciłem uwagę na tego chłopaka. On wówczas reprezentował barwy Gawina Królewska Wola. Waldemar Fornalik ściągnął go też do Widzewa Łódź. Więc ta droga pokazuje, że Piech, nawet kilka lat temu, nie był wcale jakimś "ogórkiem". Zaznaczam - w niższych ligach są piłkarze bardzo utalentowani, choć anonimowi.
Piętnasty mistrz Polski - może to być dla "Niebieskich" realnym celem w przyszłym sezonie?
- Ta drużyna od mistrzostwa była oddalona o... 30 minut. Jestem zdania, że Ruch nie pokazał jeszcze górnej granicy swoich możliwości. Brak wzmocnień nie będzie też oznaczać, że jakość zespołu pójdzie w dół. Oczywiście, trener pewnie chce, żeby ta ekipa ewoluowała. Pytanie zawsze się pojawia jedno - czy drużyna w okresie przygotowawczym zrealizowała wszystkie założenia. Jeśli tak, należy bazować na umiejętnościach i szczęściu. Ale pamiętajmy też, że inne zespoły z czołówki mogą mieć problemy kadrowe. Nie najlepiej podobno może dziać się w Śląsku Wrocław. Z Lecha Poznań odejdzie kilku czołowych graczy. Dosyć spokojnie, ale z nadziejami, podchodzę do walki Ruchu o tytuł mistrza Polski.
Ale kciuki za "Niebieskich" będzie pan trzymać?
- Ma się rozumieć! Ja kibicuję wszystkim śląskim drużynom. Jako rodowity Ślązak, zawsze trzymam kciuki za nasze ekipy. Nie inaczej jest w przypadku Ruchu Chorzów.
Rozmawiał Dawid Jenczmyk.
Polecane
Ekstraklasa