Piłkarze Zagłębia strzelali piękne gole... "w brzydkim meczu"
Kapitan Zagłębia strzelił dziś bardzo ciekawie wyglądającego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wyskoczył do piłki i mając ją na wysokości biodra - uderzył z powietrza. Tego gola gratulował mu nawet bramkarz sosnowiczan, który przebiegł w tym celu całe boisko!
- Nie ćwiczyłem karate ani innych sztuk, ale do źle rozciągniętych ludzi nie należę, więc to gdzieś przydało się w tej sytuacji. Tak, już się śmiali koledzy, że nie strzale bramki, były zakłady w żartach, ale w końcu wpadło (pierwsze trafienie Jarczyka w barwach Zagłębia - dop. red.).
- Spotkanie z Gryfem było trudne, nie było tu dużo finezji i ładnych akcji. W głównej mierze skupiliśmy się na przejmowaniu piłki i rzucaniu ich za linię obrony rywala. Dużo było takich "wybijanek", "przebijanek", po drugiej bramce już graliśmy dużo piłką - opisywał Jarczyk.
Z kolei drugiego gola dla Zagłębia strzelił Tomasz Szatan, który cudownie przymierzył z 20 metrów. - Udało się, przepięknie to wyszło! O tym zmarnowanym karnym z Górnikiem to już dawno zapomniałem. To był mecz sparingowy, mam nadzieję, że już nigdy w życiu tak nie uderzę. Dziś bramka wyszła idealnie, aż za bardzo wyszło tak, jak dokładnie tego chciałem - cieszył się wychowanek Zagłębia.
Zdanie piłkarzy podzielili trenerzy, którzy na konferencji prasowej stwierdzili, że nie było o piękne spotkanie. - Nie mieliśmy tutaj odpalać fajerwerków, tylko pokazać na murawie determinację i wygrać po walce. Dlatego apeluje do kibiców Gryfa, by nie odwracali się od tego zespołu, który w trudnych warunkach pracują. Jeśli ktoś uważa, że to było łatwe zwycięstwo, to niech przyjedzie tutaj i wygra. Paradoksalnie stworzyliśmy mniej sytuacji niż w Chojnicach, a wygraliśmy 3:0. Myślałem, że pękniemy już w pierwszym meczu, ale w Chojnicach widziałem w grze kilku chłopaków bojaźń. Myślę, że to już przeszło, dziś na murawie była walka i szacunek do przeciwnika, to zapewniło nam zwycięstwo.
- Jeżeli chodzi o sam mecz, to według mojej oceny przegraliśmy go w pierwszej połowie, zabrakło skuteczności. Przed drugą połową powiedzieliśmy sobie, że walczymy o wyrównanie, niestety bardzo dobrze wykonany stały fragment gry i padła druga bramka. Skrzydła podcięła nam czerwona kartka. Cieszę się, że mimo gry w 10 walczyliśmy do końca - dodał Dariusz Mierzejewski, trener Gryfa.