Piłkarze tyskiego GKS po derbach: Wszystko w naszych rękach
- Żałujemy, że nie udało się wygrać tego spotkania. Wyszliśmy na prowadzenie, ale nie dotrzymaliśmy go do końca, wielka szkoda. Z przebiegu całego meczu myślę jednak, że remis jest sprawiedliwym wynikiem. Pozostaje nam ostatnie spotkanie z Miedzią Legnica, wszystko jest w naszych rękach i jeśli wygramy, to zapewnimy sobie utrzymanie. Z takim nastawieniem wyjdziemy na ten pojedynek - powiedział Mariusz Zganiacz.
Wtórował mu bramkarz Piotr Misztal. - Mniej więcej miesiąc temu rozmawiałem z Markiem Igazem i przewidywałem, że walka o utrzymanie będzie się toczyć do ostatniej kolejki, ostatniej minuty. To się niestety sprawdziło, choć nie wiem czy można tak mówić, bo przecież w pewnym momencie byliśmy już pod kreską. Teraz sytuacja jest w naszych rękach, nogach, bo jeśli zdołamy wygrać, to nie będziemy musieli patrzeć na nikogo. Ten remis dał nam też o tyle lepszą sytuację, że różne wyniki w ostatniej kolejce mogą sprawić, że tabela ułoży się po naszej myśli i tego przymusu zwycięstwa nie będzie. Najważniejsze jest jednak, żeby patrzeć na siebie, zagrać z Miedzią o trzy punkty i po meczu się cieszyć - zaznaczył golkiper. - Na pewno spotkanie dla kibiców było atrakcyjne. Byliśmy w ciężkiej sytuacji, z której potrafiliśmy się podnieść, odrobić straty i nawet wyjść na prowadzenie. Mieliśmy też okazje na 4:2, których nie potrafiliśmy wykorzystać, później GieKSa wyrównała, a w końcówce stworzyła sobie dwie dobre sytuacje. Myślę, że ten rezultat jest sprawiedliwy. Przy pierwszym golu byłem przekonany, że piłka wyjdzie poza boisko. Będę musiał zobaczyć to na video, bo tak na żywo ciężko oceniać. Chyba nie tylko ja widziałem tę piłkę już za bramką - ocenił.