Piłkarze Ruchu chcieli się wstawić za Fornalikiem, ale... nie zdążyli

07.09.2012
- O trenerze Jacku Zielińskim mogę się wypowiadać w samych superlatywach - mówi Marcin Malinowski, kapitan Ruchu Chorzów. Zawodnicy chcieli się jednak u zarządu wstawiać za poprzednim trenerem.
- Staliśmy murem za trenerem Tomaszem Fornalikiem. Planowaliśmy nawet pójść do prezesa Dariusza Smagorowicza i apelować, by działacze wytrzymali presję. Zdawaliśmy sobie sprawę, że wyniki są wielce niezadowalające i nie tak mieliśmy wystartować w lidze. Dziś już widać, że po naszych porażkach w gabinetach prezesów tliła się myśl o konieczności zmiany trenera. Doskonale to rozumiemy. Szkoleniowca i zespół zawsze rozlicza się z wyników. Tym bardziej nam przykro, bo to my przyczyniliśmy się do zwolnienia Fornalika. Ale takie jest życie - jedni przychodzą, drudzy odchodzą - mówi Marcin Malinowski, kapitan drużyny.

Doświadczony pomocnik miał już okazję pracować z Jackiem Zielińskim w Odrze Wodzisław. - Mogę się o nim wypowiadać w samych superlatywach. Mieliśmy wtedy świetną drużynę i praktycznie nie przegrywaliśmy spotkań. Oczywiście to wyniki zawsze budują atmosferę, ale trener miał wielki wpływ na dobry klimat w Wodzisławiu. Wszyscy wiedzieli, kiedy jest czas na pracę, a kiedy na żarty. Tamten okres naszej wspólnej pracy oceniam na spory plus - nie ukrywa "Malina".

Dobrze oceniają go też inni zawodnicy, którzy już go poznali. - Nie za długo mieliśmy okazję pracować razem w Polonii Warszawa, ale wspomnienia związane z tym trenerem mam znakomite. To człowiek, który ma bardzo dobry kontakt z drużyną i potrafi pozytywnie nakręcić zespół - mówi Maciej Sadlok. A Pavel Szultes przytacza nawet anegdotę. - Podczas meczu ligowego Polonii rezerwowi skubali sobie jak gdyby nigdy nic słonecznik, co mocno wkurzało trenera, bo gra nam się wtedy nie układała. W końcu trener widząc coraz więcej łupinek na ziemi nie wytrzymał i ryknął na nas wkurzony. "Co wy, k..., słonecznikiem jeszcze handlujecie, że tyle go tutaj macie?!". Rozbawił tym cały zespół - uśmiecha się Czech.

- Jeżeli już miało dojść do zmiany trenera, to ściągnięcie Zielińskiego jest najlepszą możliwą decyzją działaczy. To świetny szkoleniowiec i bardzo dobry człowiek. Lubi żartować i wie, kiedy "podkręcić śrubę". Po jego odejściu z Konwiktorskiej nie było nam łatwo - dodaje. Z kolei Marcin Kikut poznał Zielińskiego w Lechu Poznań. - Ma bardzo fajne podejście do zawodników, prowadzi urozmaicone zajęcia i potrafi rozładować napięcie. Ale my, mimo bardzo złych wyników, nie zgadzamy się z opiniami, że graliśmy mało ambitnie i coś w drużynie jest nie tak. W szatni Ruchu nadal jest fantastyczna atmosfera. Jesteśmy źli na siebie i podrażnieni sportowo - kończy.
źródło: Sport

Przeczytaj również