- Zabrakło może nie tyle ładnej, konstruktywnej gry, szukania jakichś podań, co właśnie typowej walki wręcz - Dawid Domański wskazuje przyczyny środowej porażki Rozwoju w Chojnicach.
Piłkarze Rozwoju już wiedzą czemu przegrali w Chojnicach: Nie walczyliśmy wręcz!
11.04.2013
- Zabrakło może nie tyle ładnej, konstruktywnej gry, szukania jakichś podań, co właśnie typowej walki wręcz. Gdy trzeba było wygrać piłkę, przebić, komuś „zameldować” się w nogi czy żebra, by przeciwnik poczuł... Później może byłoby nam łatwiej wejść w mecz i pokusić się o jakąś bramkę. Przegrywaliśmy jednak szybko 0-2 i naprawdę było ciężko. Mimo że osobiście wierzyłem - i drużyna też wierzyła - w możliwość odrobienia strat. W drugiej połowie nie wyglądało to źle, choć wiadomo, że w kilku momentach, gdy stawialiśmy wszystko na jedną kartę, Chojniczanka wyprowadzała bowiem groźne kontry - opisał przyczyny środowej porażki Dawid Domański.
Piłkarz zdradził również, że bolą go stracone bramki. - A szczególnie ten drugi gol... Gdybym wybił piłkę gdzieś w trybuny, czy - jak to się mówi - pokrzywy, to pewnie nic by z tego nie było. Uderzyłem ją jednak nieczysto, przeciwnik przyjął, uderzył, „Solina” zmylił jeszcze trochę rykoszet i było 2-0 - wskazał zawodnik.
Ze starszym kolegą zgadzał się Przemysław Szymiński. - Oba gole nie padły po jakichś rażących błędach linii obrony. To naprawdę boli - przyznał defensor.
- Wiedzieliśmy, że w Chojnicach atmosfera po ostatniej - kuriozalnej - porażce jest napięta. Niby było nerwowo, ale jednak potrafili wyjść skoncentrowani, w pełni zmobilizowani i zdeterminowani, z ponad stuprocentowym zaangażowaniem i wygrali spotkanie. Oby w naszym przypadku było podobnie i jak najszybciej zrehabilitujemy się za tę porażkę - dodał 18-letni stoper Rozwoju.
Piłkarz zdradził również, że bolą go stracone bramki. - A szczególnie ten drugi gol... Gdybym wybił piłkę gdzieś w trybuny, czy - jak to się mówi - pokrzywy, to pewnie nic by z tego nie było. Uderzyłem ją jednak nieczysto, przeciwnik przyjął, uderzył, „Solina” zmylił jeszcze trochę rykoszet i było 2-0 - wskazał zawodnik.
Ze starszym kolegą zgadzał się Przemysław Szymiński. - Oba gole nie padły po jakichś rażących błędach linii obrony. To naprawdę boli - przyznał defensor.
- Wiedzieliśmy, że w Chojnicach atmosfera po ostatniej - kuriozalnej - porażce jest napięta. Niby było nerwowo, ale jednak potrafili wyjść skoncentrowani, w pełni zmobilizowani i zdeterminowani, z ponad stuprocentowym zaangażowaniem i wygrali spotkanie. Oby w naszym przypadku było podobnie i jak najszybciej zrehabilitujemy się za tę porażkę - dodał 18-letni stoper Rozwoju.
Polecane
II liga