Piłkarze MKS-u Kluczbork się obudzą, bo... gorzej już być nie może

24.03.2009
Tak fatalnego początku rundy MKS Kluczbork nie notował już dawno. - W sobotę, w meczu z Rakowem Częstochowa, się obudzimy - zapowiada Dawid Nowacki, kapitan II-ligowca.
Jesienią w dziewięciu wyjazdowych meczach MKS stracił osiem bramek. Tymczasem tylko w dwóch wiosennych kolejkach piłkarze Andrzeja Polaka wracali z obcych terenów z bagażem aż pięciu trafień. - Do Szczecina jechaliśmy co najmniej po remis. Skończyło się na tym, że gola strzeliliśmy sobie praktycznie sami. Klęski 1-4 w Jarocinie nie potrafimy sobie natomiast w żaden sposób wytłumaczyć. A mieliśmy tam zamiar wygrać... Jesteśmy podłamani - mówi Dawid Nowacki. Dwie porażki sprawiły, że część kibiców zaczęła domagać się zmiany trenera.

Zdaniem kapitana drużyny, zdecydowanie za wcześnie na takie ruchy. - W meczu z Rakowem Częstochowa się obudzimy. Już gorzej przecież być nie może. To będzie dla nas prawdziwy test. Poznamy, ile tak naprawdę wart jest Kluczbork - podkreśla 32-letni stoper, który nadal nie ma wątpliwości, że na koniec sezonu MKS będzie świętował awans na zaplecze ekstraklasy. Ten już na samym początku wiosny niebezpiecznie się jednak oddalił.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również