Piłkarze Jastrzębia piszą do... własnego klubu. Czy otrzymają w końcu pieniądze?

25.03.2009
Zawodnicy GKS-u Jastrzębie, którym klub zalega z płatnościami, jeszcze we wtorek grozili strajkiem. Ostatecznie wyszli na środowe zajęcia, ale po ich zakończeniu złożyli w klubie pisemne wezwania do zapłaty zaległości.
Pierwszoligowcy z Jastrzębia pod wodzą trenera Jerzego Wyrobka podczas treningu rozegrali tylko godzinną gierkę wewnętrzną. - To były takie zajęcia dla zasady, żeby uniknąć kary - twierdzą piłkarze GKS-u.

Jeszcze dzień wcześniej deklarowali, że nie wyjdą na trening, co więc wpłynęło na zmianę decyzji? - Trener powiedział nam przed treningiem, że jest po rozmowie z prezesem Langerem. Prezes przekazał mu informację, że z powodu obowiązków służbowych nie może się z nami spotkać, ale ma pojawić się w klubie w czwartek, żeby z nami porozmawiać. Skoro tak, to uznaliśmy, że jeszcze ten jeden dzień grzecznie poczekamy. Może rzeczywiście jakieś pieniądze się dla nas znajdą? Naszym zdaniem szanse na to są marne - sądzą zrezygnowani zawodnicy.

Tuż po zajęciach gracze GKS-u pojechali do siedziby klubu, by złożyć w sekretariacie pisemne wezwania do zapłaty zaległych pensji. - Nie oznacza to, że chcemy natychmiast rozwiązywać nasze kontrakty. Te pisma to raczej forma przypomnienia władzom klubu, że mają wobec nas dług. Być może działacze po prostu o tym nie wiedzą? Niech więc przeczytają, co napisaliśmy, i spokojnie sprawdzą w dokumentach, czy tak jest - ironizuje Jakub Kafka, bramkarz GKS-u.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Przeczytaj również