Piłkarz Ruchu chce dziś zrobić w Krakowie to, co zrobił z... GKS-em Tychy
02.08.2013
Bartłomiej Babiarz, bo to o nim mowa, poczuł nie tak dawno smak zwycięstwa z Cracovią w barwach GKS-u Tychy. - Jechaliśmy do Krakowa skazani na pożarcie. Niewielu wierzyło, że tyski beniaminek odbierze punkty faworytowi, który wygrywając mecz, mógł praktycznie świętować awans do ekstraklasy. Atmosferę podkręcał piknik na trybunach, bowiem tyscy kibice są zaprzyjaźnieni z fanami "Pasów" i w tym meczu... dopingowali Cracovię. Taktykę mieliśmy prostą - grać na maksymalnej koncentracji przez 90 minut, konsekwentnie z tyłu i cierpliwie czekać na swą szansę z przodu. I te najprostsze środki przyniosły znakomite efekty, bo Mateuszowi Kupczakowi wyszedł strzał życia i mecz wygraliśmy - wspomina.
Polecane
Ekstraklasa