Piłkarz Polonii: Może za szybko strzeliliśmy pierwszą bramkę?
03.10.2010
Polonia dwukrotnie obejmowała prowadzenie, lecz za każdym razem wypuszczała zwycięstwo z rąk. - Może za szybko strzeliliśmy pierwszą bramkę? Efekt był taki, że od razu chcieliśmy uspokoić grę, a skutki były odwrotne. Wdarło się trochę nerwowości. W dodatku szybko straciliśmy gola na 1-1. Podejrzewam, że gdybyśmy dociągnęli prowadzenie do przerwy, to ostre słowa trenera w szatni podziałałyby na nas należycie - mówił Dariusz Jarecki, który ten mecz i tak może uznać za bardzo udany.
Zawodnik pozyskany z Jagiellonii rozpoczął z werwą. Już w jednej ze swoich pierwszych akcji bardzo ładnie wyłożył piłkę Barczikowi, co ten zamienił na gola. Potem Jarecki nie unikał dryblingów i pojedynków z obrońcami Widzewa. W końcu zdobył drugiego gola. - Asysta była mi potrzeba. Pierwsze udane zagrania w meczu sprawiają, że łatwiej się odnaleźć na murawie. Żałuję tylko, że moja bramka nie dała nam zwycięstwa - tłumaczył lewy pomocnik.
Nie stałe fragmenty gry tym razem, a właśnie skrzydła były w piątek siłą Polonii. Barczik z Jareckim wzajemnie sobie podawali i strzelali. Nie było widać, że zatrzymanie i przesłuchanie prezesa klubu wywarło na nich jakiś wpływ. - Kompletnie nam to nie zaprzątało głowy. To sprawy, którymi nie chcemy się zajmować - zaznaczył Jarecki.
Jurij Szatałow przyznał jednak, że trudno było od tego zamieszania uciec. - Gdybym powiedział, że nas to zupełnie nie dotyczyło, to bym skłamał - skwitował szkoleniowiec Polonii. - Powiedziałem zawodnikom, aby nie myśleli o tym wydarzeniu. Sugerowałem, aby starali się od niego odciąć.
Zawodnik pozyskany z Jagiellonii rozpoczął z werwą. Już w jednej ze swoich pierwszych akcji bardzo ładnie wyłożył piłkę Barczikowi, co ten zamienił na gola. Potem Jarecki nie unikał dryblingów i pojedynków z obrońcami Widzewa. W końcu zdobył drugiego gola. - Asysta była mi potrzeba. Pierwsze udane zagrania w meczu sprawiają, że łatwiej się odnaleźć na murawie. Żałuję tylko, że moja bramka nie dała nam zwycięstwa - tłumaczył lewy pomocnik.
Nie stałe fragmenty gry tym razem, a właśnie skrzydła były w piątek siłą Polonii. Barczik z Jareckim wzajemnie sobie podawali i strzelali. Nie było widać, że zatrzymanie i przesłuchanie prezesa klubu wywarło na nich jakiś wpływ. - Kompletnie nam to nie zaprzątało głowy. To sprawy, którymi nie chcemy się zajmować - zaznaczył Jarecki.
Jurij Szatałow przyznał jednak, że trudno było od tego zamieszania uciec. - Gdybym powiedział, że nas to zupełnie nie dotyczyło, to bym skłamał - skwitował szkoleniowiec Polonii. - Powiedziałem zawodnikom, aby nie myśleli o tym wydarzeniu. Sugerowałem, aby starali się od niego odciąć.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów