"Piłkarz po godzinie gry prosi o zmianę? Kiedyś to był dyshonor"
07.08.2013
Mecz Cracovii z Ruchem Chorzów, po godzinie gry Pavel Szultes zgłaszał trenerowi, że chce zmianę. Nie jest to rzadki widok na naszych stadionach. - To jest kwestia, która mnie od dawna nurtuje i nie ukrywa, że irytuje. Nie wiem, czy się moi młodsi koledzy po fachu zgodzą ze mną czy nie, czy powiedzą, że jestem starej daty lub że się mylę, ale ja uważam, że w Polsce za mało się trenuje. Kiedyś swoje trzeba było wybiegać w górach w zimie, swoje wybiegać latem i nie ustępowaliśmy motorycznie Europie - wspomina trener Zdzisław Podedworny.
Dlaczego tak się dzieje? - Teraz nasze piłkarskie "gwiazdy" nie pozwalają się dręczyć swoim trenerom, więc nic dziwnego, że - przepraszam za określenie, ale trzeba mówić po imieniu - zdychają po godzinie gry. Dlatego nie zrozumiem nigdy piłkarza, który poddaje się po kilkudziesięciu minutach. Kiedyś - znowu ktoś powie w starych czasach - było nie do pomyślenia, żeby poprosić trenera o zmianę. Dla dobrych piłkarzy to był dyshonor. Tylko słaby nie walczył do końca, opuszczał kolegów z drużyny - mówi były szef szkolenia Śląskiego ZPN-u.
Dlaczego tak się dzieje? - Teraz nasze piłkarskie "gwiazdy" nie pozwalają się dręczyć swoim trenerom, więc nic dziwnego, że - przepraszam za określenie, ale trzeba mówić po imieniu - zdychają po godzinie gry. Dlatego nie zrozumiem nigdy piłkarza, który poddaje się po kilkudziesięciu minutach. Kiedyś - znowu ktoś powie w starych czasach - było nie do pomyślenia, żeby poprosić trenera o zmianę. Dla dobrych piłkarzy to był dyshonor. Tylko słaby nie walczył do końca, opuszczał kolegów z drużyny - mówi były szef szkolenia Śląskiego ZPN-u.
Polecane
Ekstraklasa