Piłkarz Piasta: Spadliśmy przeze mnie. Jeszcze długo będę to przeżywał

23.05.2010
Gdyby w meczu z Cracovią Mariusz Muszalik nie stanął na drodze piłce, którą do bramki posłał Kamil Wilczek, to być może Piast by nie spadł. - Biorę na siebie odpowiedzialność - mówi pomocnik.
Od spotkania z "Pasami" minął już tydzień. Czy emocje związane ze spadkiem już trochę opadły, czy raczej wszyscy nadal bardzo to przeżywają? - Emocje już może trochę opadły, ale we mnie nadal siedzi to, że przeze mnie Piast spadł z ligi, także myślę, że jeszcze bardzo długo będę to przeżywał - bije się w pierś "Muszal".

Niektórzy próbują szukać przyczyn spadku również w kwestiach pozaboiskowych... - Nie, ja jestem daleki o tego, żeby zwalać winę na kogoś, tego czy tamtego. Ja biorę również odpowiedzialność na siebie za to, że Piast spadł z ekstraklasy, bo praktycznie wszystkie mecze grałem. Dlatego mówię: na pewno nie będę się doszukiwał tego, czy zmiana prezesa, czy zmiana trenera, czy tam nie wiadomo jakie jeszcze inne rzeczy miały wpływ. Zawaliliśmy wszyscy - podkreśla.

Po spadku do I ligi z drużyny może odejść wielu czołowych graczy. Wśród nich jest właśnie Muszalik, któremu w czerwcu kończy się kontrakt z Piastem. - Zostałem zaproszony przez prezesów na jutro na rozmowę na jutro, na godzinę 13:20 - zdradza doświadczony piłkarz.
źródło: piastgliwice.eu / SportSlaski.pl

Przeczytaj również