Piłkarz Piasta przyjeżdżał do Polski po... mięso, mleko i ser

13.04.2012
Pavol Cicman jest jednym z objawień Piasta Gliwice w tym sezonie. Kończy mu się kontrakt, ale wierzy w awans i w to, że zostanie na Okrzei. Nie wyklucza jednak przenosin do innego klubu.
Słowacy powinni o Polakach wiedzieć wiele, bo przecież jesteśmy sąsiadami. Czy Pavol Cicman, zanim trafił do Gliwic, dużo wiedział o naszym kraju? - Tak naprawdę, byłem tyko parę raz na polsko-słowackiej granicy, bo... macie tańsze mięso, mleko, czy ser - mówi piłkarz zespołu Marcina Brosza.

Słowak spisuje się bardzo dobrze i interesują się nim bogatsze klubu od Piasta. - Mamy w Gliwicach swój cel i jeśli go osiągniemy, będę chciał zostać - mówi. Dodaje, że awans przyjdzie, jeżeli Piast będzie krok po kroku realizował to, co sobie zaplanował. - Nie jest tak, że wsiądziemy do windy i już jesteśmy w ekstraklasie - dodaje.

Dziś "Piastunki" zagrają z Niecieczą, która podobno chciałby mieć Cicmana u siebie. Piłkarz odpowiada, że nic nie wie, by klub, gdzie trenerem jest jego rodak (Dusan Radolsky) chciał go pozyskać. Jego zdaniem, nie byłoby źle, gdyby w kolejnym sezonie grał na Śląsku. Niekoniecznie w Piaście. - Stąd mam do domu cztery godziny jazdy samochodem. Z drugiej strony - po sezonie ściągnę do siebie swoja dziewczynę i wtedy rejon Polski nie bedzie odgrywał już takiej roli.
źródło: Sport

Przeczytaj również