Piłkarz Piasta nie śpi po nocach. "Coś siedzi w głowach, bariera..."
08.05.2011
Najbardziej podłamany rozwojem całej sytuacji wydaje się być Sławomir Szary. Były kapitan "Piastunek" budzi się w nocy, bądź w ogóle nie potrafi zasnąć. W głowie przewijają mu się urywki z meczów. - Jest strasznie. To po prostu jakiś koszmar. W nocy nie sypiam w ogóle, a kiedy zdarzy mi się przysnąć, od razu się rozbudzam. Analizuję te mecze, staram się coś bezskutecznie zrozumieć - powiedział zmarnowany zawodnik.
Ostatnia druzgocąca porażka aż 0-4 z Bogdanką Łęczna spowodowała, że sytuacja z beznadziejnej zrobiła się... - Brakuje słów, aby określić, co teraz dzieje się z Piastem. Co z tego, że zawodników mamy dobrych, skoro na boisku nie tworzymy drużyny? Każdy jakby grał dla siebie. Podczas meczów nie ma Piasta, a są jedynie indywidualności. Tak na pewno nie da się wygrywać - dodał szukający powodów słabej postawy piłkarz.
Popularny "Szarik" zaprzeczył jednak, jakoby graczom z Gliwic po prostu się nie chciało. - Nie jest tak, że komuś się nie chce, bo byłoby to nielogiczne. Zacznie się nowy sezon, nowe wyzwania. Czy to w Piaście, czy gdzieś indziej. To, jak gramy, jest analizowane przez innych i świadczy o naszej wartości. Więc jeśli piłkarz chce dalej grać w piłkę, musi pokazywać, że się nadaje. Przecież to nasz zawód, z tego utrzymujemy nasze rodziny. Nie możemy po prostu nie chcieć. Problem jest gdzieś indziej, ale gdzie? - zastanawia się były zawodnik, m.in. Odry Wodzisław.
- Podczas ośmiu lat gry w ekstraklasie nigdy nie zdarzyło mi się, żeby rywale przerzucali nad nami piłki, jak chcieli, a następnie do nich dochodzili. To było dotąd nie do pomyślenia, a przecież niejednokrotnie boiskowi rywale byli bardziej wymagający, niż ci w pierwszej lidze. Coś siedzi w głowach, bariera... - wzdycha Szary.
Ostatnia druzgocąca porażka aż 0-4 z Bogdanką Łęczna spowodowała, że sytuacja z beznadziejnej zrobiła się... - Brakuje słów, aby określić, co teraz dzieje się z Piastem. Co z tego, że zawodników mamy dobrych, skoro na boisku nie tworzymy drużyny? Każdy jakby grał dla siebie. Podczas meczów nie ma Piasta, a są jedynie indywidualności. Tak na pewno nie da się wygrywać - dodał szukający powodów słabej postawy piłkarz.
Popularny "Szarik" zaprzeczył jednak, jakoby graczom z Gliwic po prostu się nie chciało. - Nie jest tak, że komuś się nie chce, bo byłoby to nielogiczne. Zacznie się nowy sezon, nowe wyzwania. Czy to w Piaście, czy gdzieś indziej. To, jak gramy, jest analizowane przez innych i świadczy o naszej wartości. Więc jeśli piłkarz chce dalej grać w piłkę, musi pokazywać, że się nadaje. Przecież to nasz zawód, z tego utrzymujemy nasze rodziny. Nie możemy po prostu nie chcieć. Problem jest gdzieś indziej, ale gdzie? - zastanawia się były zawodnik, m.in. Odry Wodzisław.
- Podczas ośmiu lat gry w ekstraklasie nigdy nie zdarzyło mi się, żeby rywale przerzucali nad nami piłki, jak chcieli, a następnie do nich dochodzili. To było dotąd nie do pomyślenia, a przecież niejednokrotnie boiskowi rywale byli bardziej wymagający, niż ci w pierwszej lidze. Coś siedzi w głowach, bariera... - wzdycha Szary.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów