Piłkarz Korony: Każde dośrodkowanie powodowało pod naszą bramką "smród"

11.12.2011
Mało kto spodziewał się, że Ruch Chorzów aż tak wysoko wygra na koniec roku z Koroną Kielce. Goście podkreślali po meczu, że zbyt łatwo stracili gole i nie wychodziła im gra z kontry.
- Było to ciężkie spotkanie. Nie weszliśmy w ten mecz tak, jak sobie planowaliśmy, bo chcieliśmy z Ruchem grać z kontry, ale nam to nie wyszło. Stałe fragmenty w wykonaniu gospodarzy były bardzo groźne. Doskonale wiemy jaką lewą nogę ma Marek Zieńczuk. Każde jego dośrodkowanie powodowało, że robił się pod naszą bramką "smród" - mówi Tomasz Lisowski z kieleckiego zespołu. Do tego "Zieniu" zdobył w pierwszej połowie aż trzy gole.

Bardzo krytycznie swój występ na Cichej ocenił Krzysztof Kiercz. - Jestem zły przede wszystkim na siebie, bo w każdej sytuacji mogłem się lepiej zachować. Trzeba posypać głowę popiołem i przemyśleć ten mecz na spokojnie. Teraz mamy trzy tygodnie urlopu. Musimy całkowicie odpocząć od piłki, żeby od stycznia dobrze przygotować się do następnej rundy. Widać było, że pierwsza połowa była dużo słabsza, bo daliśmy sobie strzelić frajerskie bramki - uważa 22-latek.
źródło: korona-kielce.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również