Pilarz: Satysfakcja była większa

15.08.2009
Były dwie minuty do końca regulaminowego czasu gry, kiedy Krzysztof Pilarz obronił rzut karny, wykonany przez Grzegorza Nicińskiego. - To moja druga obroniona "jedenastka" w elicie - mówi.
Ustawiony na linii bramkowej Pilarz żywiołowo gestykulował rękami i balansował ciałem, prawie jak Jerzy Dudek w pamiętnym finale Ligi Mistrzów z AC Milan. - Trener sugeruje mi zawsze, abym zaczekał z interwencją przy "jedenastkach" do samego końca. Tak zrobiłem, choć od razu założyłem sobie, że rzucę się w swój prawy róg. Traf chciał, że piłka właśnie tam została uderzona. W dodatku niezbyt mocno - przyznał 29-latek.

Relacja z meczu Ruchu z Arką, czyli bramkarz ratuje "Niebieskim" wygraną >

- Punkty zawdzięczamy Pilarzowi - podkreślił Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec był też pierwszym, który w szatni przekazał zapowiedź Krzysztofa Nykiela. - Ponoć będzie mi stawiał obiady - uśmiechnął się "Pilu". Była to jego druga obroniona "jedenastka" na boiskach ekstraklasy. - Satysfakcja jest znacznie większa, niż po zwycięstwie w innych okolicznościach. W dodatku kibice... Super się zachowali, kiedy skandowali moje nazwisko. Zrobiło mi się szalenie miło - dodał.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również