Pierwsza zdobycz na tureckiej ziemi, czyli jak Polonia łowi ryby

02.02.2010
- Nie chodzi nawet o samo łowienie. Czekając z wędką wyciszam się, a takie momenty są potrzebne - tłumaczy Wojciech Skaba, który nie odmówił sobie "zanurzenia kija" w Morzu Śródziemnym.
Bramkarz Polonii pasją zaraził się jeszcze w dzieciństwie, kiedy odwiedzał rodzinę w pobliżu Lublina. Na Śląsku najczęściej łowi w sztucznym zbiorniku w pobliżu Rybnika. - Kiedy tylko wracam w rodzinne strony, od razu wybieram się z bratem na ryby. Mamy swoje ulubione miejsce, gdzie możemy przesiadywać godzinami - przyznaje Skaba, który w Alanyi ostatecznie nic nie złowił. - Lecz nie to przy wędkowaniu jest najważniejsze - podkreśla.

Do późna na plaży wytrwał masażysta Tomasz Nierada. Opłacało się! - Udowodnił, że można tutaj coś złowić - uśmiechnął się Skaba, który jest wypożyczony z Legii do Polonii do końca sezonu. - Cieszę się bardzo, że zostanie. Kto wie, może latem zapadnie decyzja, że będzie nadal grał w Bytomiu? Gdyby Legia go chciała jako następcę Jana Muchy, to już teraz był go wzięła - uważa trener Jurij Szatałow.

Szkoleniowiec przyjrzy się dzisiaj swoim zawodnikom w pierwszym sparingu z zagranicznym przeciwnikiem. Będzie nim chorwacki HNK Rijeka. - Próbujemy w trakcie tego zgrupowania ustawienia 4-4-2. Już w grach wewnętrznych wystawiałem dwóch napastników - mówi Szatałow. - Nadal będę jednak bronił dotychczasowego schematu, czyli 4-5-1, bo daje on spore możliwości. Byłem na stażu w West Ham United i tam też grają w jego myśl - dodaje.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również