"Pieniądze zarabia się za wykonywaną pracę, a nie za bycie w pracy"
21.05.2013
Ruch ma tylko trzy punkty przewagi nad przedostatnim GKS-em Bełchatów. Kibiców czeka więc do końca drżenie o ligowy byt swojego zespołu. - Spadek to realne zagrożenie - wskazuje Śrutwa. - Niestety, Ruch ma najgorszy "rozkład jazdy" spośród drużyn walczących o utrzymanie, dlatego byłbym spokojniejszy, gdyby drużyna z Cichej miała kilka punktów więcej na koncie - dodaje.
A punkty te można było zdobyć chociażby w meczach z Lechią Gdańsk czy Pogonią Szczecin. Czego zabrakło "Niebieskim", by wygrać te pojedynki? - Zabrakło agresji, ambicji, woli walki, co jest nie do pojęcia - podkreśla Śrutwa, argumentując to końcówką spotkania z "Portowcami", gdy rywal prowadził 3-2. - Drużyna przegrywająca nie próbuje zamknąć przeciwnika na jego połowie i nie "gryzie" trawy. Pogoń bez problemu oddalała niebezpieczeństwo od swojej bramki. Nie widziałem, by piłkarze Ruchu robili wślizgi i walczyli do upadłego - przypomina.
- Mam wrażenie graniczące z pewnością, że część zawodników zakładających koszulki Ruchu - nie podam ich nazwisk - nie nadaje się do występów w ekstraklasie. Będę zdziwiony, jeśli zostaną zatrudnieni na następny sezon - mówi Śrutwa, który jest zdania, że skuteczniejszą metodą od odsuwania zawodników od składu mogą być kary finansowe. - Muszą zrozumieć, że pieniądze zarabia się za wykonywaną pracę, a nie za bycie w pracy - uważa.
A punkty te można było zdobyć chociażby w meczach z Lechią Gdańsk czy Pogonią Szczecin. Czego zabrakło "Niebieskim", by wygrać te pojedynki? - Zabrakło agresji, ambicji, woli walki, co jest nie do pojęcia - podkreśla Śrutwa, argumentując to końcówką spotkania z "Portowcami", gdy rywal prowadził 3-2. - Drużyna przegrywająca nie próbuje zamknąć przeciwnika na jego połowie i nie "gryzie" trawy. Pogoń bez problemu oddalała niebezpieczeństwo od swojej bramki. Nie widziałem, by piłkarze Ruchu robili wślizgi i walczyli do upadłego - przypomina.
- Mam wrażenie graniczące z pewnością, że część zawodników zakładających koszulki Ruchu - nie podam ich nazwisk - nie nadaje się do występów w ekstraklasie. Będę zdziwiony, jeśli zostaną zatrudnieni na następny sezon - mówi Śrutwa, który jest zdania, że skuteczniejszą metodą od odsuwania zawodników od składu mogą być kary finansowe. - Muszą zrozumieć, że pieniądze zarabia się za wykonywaną pracę, a nie za bycie w pracy - uważa.
Polecane
Ekstraklasa