Piecha "odstrzelił" kiedyś Widzew. W sobotę się zemści?

30.03.2012
Arkadiusz Piech w sobotę zagra przeciwko swojemu byłem klubowi, Widzewowi Łódź. Tam był niechciany, a dziś marzy o Euro 2012. Mimo to ślub zaplanował na... czerwiec.
- Przeszedłem pozytywnie testy w Widzewie, w grach kontrolnych też pokazałem się z dobrej strony. Zdobyłem w niż nawet cztery gole, ale potem, w sparingu z Ruchem na Cichej przy próbie strzału zerwałem więzadła krzyżowe. Wróciłem do gry po długiej przerwie, lecz trenera Waldemara Fornalika już nie było wtedy w klubie. Ostatecznie w barwach Widzewa w I lidze zadebiutowałem. Trochę grałem, ale gdy w spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski z Ruchem u siebie nie wykorzystałem "setki" i po porażce 0-1 odpadliśmy, moje dni w Łodzi były policzone - wspomina napastnik.

Trener Fornalik go jednak zapamiętał i ściągnął na Śląsk. - Na początku nie było łatwo. W znakomitej formie byli Andrzej Niedzielan i Artur Sobiech. Musiałem więc zacisnąć zęby i czekać na swoją szansę. Długo czekałem, ale było warto - mówi piłkarz, dla którego wsparcie w trudnych chwilach stanowiła Julia, z którą w czerwcu wejdzie w związek małżeński. - Zaplanowaliśmy ślub na czerwiec, bo wtedy jest ciepło. Będzie po lidze, a Janusz Gol, mój przyjaciel i świadek, choć z Legii, też będzie miał wolne. Będziemy mogli sobie pozwolić na trochę szaleństwa i beztroską zabawę - dodaje Piech.

Chorzowski napastnik ma już jednak nowego "członka" rodziny, czyli kilkutygodniowego buldoga. - Wcześniej mieliśmy 13-letniego boksera i po nim chcieliśmy trochę odpocząć, ale nie wytrzymaliśmy. Tego "malucha" wyszukaliśmy w internecie i przywieźliśmy z Buczkowic koło Bielska-Białej - tłumaczy. Tu widać jakieś związki Piecha z Bielskiem, ale jak się okazuje, są też wspomnienia związane z Zabrzem. - Gdy kupiłem w Zabrzu auto, to koledzy mi wykręcili tablicę rejestracyjną z tamtejszymi numerami i powiesili w szatni na ścianie - uśmiecha się Arkadiusz Piech.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również