Piast z upragnionym przełamaniem. Zadecydował gol samobójczy i postawa Placha

11.08.2019

Piłkarze Piasta Gliwice odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Podopieczni Waldemara Fornalika pokonali na wyjeździe ŁKS Łódź 1:0, a jako jedyny na listę strzelców wpisał się... obrońca drużyny gospodarzy, Artur Bogusz. 

Norbert Barczyk/PressFocus

Starcie mistrza Polski z beniaminkiem z Łodzi śmiało można było uznać za jeden z hitów 4. serii gier PKO Ekstraklasy. Na czekających na pierwsze ligowe zwycięstwo gliwiczan czekało dość trudne zadanie, biorąc pod uwagę aktualną formę podopiecznych Kazimierza Moskala. ŁKS wszedł do najwyższej ligi bez żadnych kompleksów i był już m.in. w stanie odebrać punkty dwóm pucharowiczom, Cracovii i Lechii Gdańsk. Piast musiał jednak odnieść wygraną na trudnym terenie, jeśli zależało mu na odskoczeniu strefie spadkowej i potwierdzeniu, że dyspozycja obrońców tytułu rośnie.

W porównaniu do ostatniego ligowego spotkania z Pogonią, trener Fornalik dokonał w wyjściowym składzie dwóch roszad. W miejsce Marcina Pietrowskiego oraz Patryka Dziczka, który nie doszedł jeszcze do pełni zdrowia, pojawili się odpowiednio Martin Konczkowski oraz Sebastian Milewski. Dla 21-letniego środkowego pomocnika, pozyskanego latem z Zagłębia Sosnowiec, to dopiero pierwsze spotkanie w Ekstraklasie w nowym zespole. Wcześniej młodzieżowiec rozegrał jedynie 90 minut w przegranym 1:3 Superpucharze Polski z Lechią. 

Pierwsze minuty niedzielnego spotkania dobitnie potwierdziły, że na gliwiczan przy al. Unii czeka trudna przeprawa. Gospodarze starali się bowiem od początku narzucić rywalowi swój styl gry, a już w 2. minucie Frantisek Plach został zmuszony do interwencji, gdy groźny strzał oddał Artur Bogusz. Piast nie pozostawał jednak dłużny, a szczególnie dobre wrażenie w ofensywie pozostawiali ustawieni w linii ataku Jorge Felix i Piotr Parzyszek. Drugi z wymienionych zawodników przynajmniej dwukrotnie mógł otworzyć wynik niedzielnej rywalizacji - w jednej z sytuacji piłka po jego strzale głową przeleciała nad poprzeczką. Ostatecznie do przerwy kibice nie zobaczyli żadnego gola, ale tempo spotkania naprawdę mogło się podobać. Na placu gry działo się naprawdę sporo, jednak zespoły miały spory problem ze skutecznością.

Po zmianie stron drużyny wciąż usilnie dążyły do objęcia prowadzenia, a w 52. minucie przed znakomitą okazją stanął Pirulo. Hiszpański skrzydłowy odnalazł się w sytuacji sam na sam z Plachem, ale golkiper Piasta umiejętnie skrócił kąt i obronił uderzenie z bliskiej odległości. W Łodzi słowacki bramkarz udowadniał swoimi interwencjami, że jego słaba forma z pucharowych dwumeczów z BATE i Rigą FC jest już melodią przeszłości, a po raz kolejny zawodnik pokazał klasę w 69. minucie. Wówczas sędzia Łukasz Szczech, po konsultacji z arbitrami VAR, zdecydował się podyktować rzut karny. Bartosz Rymaniak powalił w szesnastce Artura Bogusza, a do ustawionej piłki podszedł etatowy wykonawca jedenastek w zespole beniaminka, Maksymilian Rozwandowicz. Obrońca nie zdołał jednak pokonać dobrze dysponowanego Placha i na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis. 

Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo, a niewykorzystana okazja zemściła się na gospodarzach w 77. minucie. Po wgraniu piłki przez Toma Hateleya z rzutu wolnego, a po niefortunnej interwencji piłkę we własnej bramce umieścił Bogusz. Do końca meczu gliwiczanie kontrolowali już przebieg rywalizacji i nie pozwolili już swoim przeciwnikom na zbyt wiele. Piast umiejętnie odpierał ataki ŁKS-u, zachował koncentracje do ostatniego gwizdka, dzięki czemu zachował czyste konto w drugim meczu z rzędu i odniósł pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w Ekstraklasie. Dzięki wygranej podopieczni Waldemara Fornalika awansowali na siódme miejsce w tabeli.

Zdobyte trzy punkty bardzo ucieszyły gliwiczan, a w obozie mistrza Polski dało się wyczuć swoiste westchnienie ulgi. - Można powiedzieć "w końcu" - w końcu wygraliśmy mecz. W poprzednich spotkaniach byliśmy chwaleni za dobrą grę czy stwarzane sytuacje, ale nie mogliśmy ich zakończyć zwycięstwem. Za wszelką cenę chcieliśmy wygrać. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy sytuację na boisku, za wyjątkiem siedmiu ostatnich minut, w których piłkarze ŁKS-u stworzyli sobie kilka okazji. Druga część gry była wyrównana, ale ze wskazaniem na gospodarzy. Kluczowym momentem był obroniony rzut karny przez Frantiska Placha. Później strzeliliśmy bramkę i dzięki temu wygraliśmy. Jesteśmy zadowoleni. To zwycięstwo było nam potrzebne. Gratuluję drużynie trzech zdobytych punktów -  przyznał na pomeczowej konferencji prasowej Waldemar Fornalik, szkoleniowiec Piasta.

W podobym tonie do trenera wypowiedział się również Sebastian Milewski, który swój ligowy debiut w niebiesko-czerwonej koszulce z pewnością może zaliczyć do udanych. - Przygotowaliśmy się mentalnie na to starcie, a z przebiegu spotkania było widać, jak było ciężko. Wywalczyliśmy, wręcz wyszarpaliśmy te punkty i z tego się bardzo cieszymy. Udało nam się przełamać na tym trudnym terenie. Mecz był bardzo otwarty, było bardzo dużo sytuacji. Myślę, że ta rywalizacja mogła się podobać kibicom, ale nas cieszy wygrana i fakt, że trzy punkty jadą do Gliwic - powiedział środkowy pomocnik.

ŁKS Łódź - Piast Gliwice 0:1 (0:0)

0:1 - Artur Bogusz (s.) 77’

Składy:

ŁKS: Kołba - Bogusz, Sobociński, Rozwandowicz, Grzesik - Ramirez, Wolski (60’ Guima), Łuczak (78’ Trąbka), Piątek, Pirulo - Kujawa (60’ Sekulski). Trener: Kazimierz Moskal

Piast: Plach - Kirkeskov, Czerwiński, Huk, Rymaniak, Konczkowski (59’ Mokwa) - Sokołowski, Hateley, Milewski - Parzyszek (71’ Steczyk), Felix. Trener: Waldemar Fornalik

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

Żółte kartki: Rozwandowicz, Sobociński, Ramírez (ŁKS) - Hateley (Piast)

autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również